W minionym roku pracodawcy najchętniej podnosili płace pracownikom średniego szczebla i specjalistom, następnie członkom zarządu, a w ostatniej kolejności pracownikom szeregowym - wynika z raportu. Podobnie będzie w tym roku - przewiduje firma Sedlak & Sedlak Personnel Consulting.
Choć dla całego kraju prognozowany wzrost płac wynosi 4%, to menedżerowie na najwyższych szczeblach nadal mogą liczyć na wyższą niż przeciętna zwyżkę wynagrodzenia. Według badań Hewitta, ich płace mogą wzrosnąć
o ok. 5%, a jeszcze bardziej w przypadku dyrektorów w dużych międzynarodowych korporacjach. Ze względu na wejście Polski do UE analitycy spodziewają się stopniowego wyrównywania wynagrodzeń tej grupy w całej Europie. Na razie zarobki w Polsce na tych stanowiskach są wciąż niższe niż na Zachodzie, chociaż wyższe niż w pozostałych państwach regionu. Przykładowo: dyrektorzy finansowi w Polsce zarabiają przeważnie dwa razy mniej niż w Niemczech czy Francji, ale dwa razy więcej niż w Czechach. Zmiany te będą oznaczać jednocześnie dalszy postęp w rozwarstwianiu płac wewnątrz firm.
Większy nacisk na motywację
Sedlak & Sedlak podkreśla, że podwyżki mogą być uzależnione od wyników, czyli zmienne. - Właściwie na wzrost płac będą mogli liczyć głównie ci, którzy osiągnęli cele i mają dobre wyniki. Oznacza to rezygnację z podwyżek dla wszystkich i skoncentrowanie się na lepszym wynagradzaniu najlepszych - podkreśla Katarzyna Mleczko. Oznaczałoby to, że podążamy za ogólnoświatowym trendem, który wyhamował nieco w 2002 i 2003 r., a teraz znów powraca. Według badań Hewitt Associates, prawie 10% całego budżetu na wynagrodzenia największych firm na świecie będzie w tym roku przeznaczone na składniki motywacyjne. W przedsiębiorstwach uczestniczących w badaniu statystyka ta również rośnie z roku na rok. Największą część ruchomego wynagrodzenia - 18,7% - mają osoby z najwyższych stanowisk. Mniejszą wagę do motywowania w ten sposób przywiązuje się w przypadku pracowników szeregowych - 16%, pracowników średniego szczebla (15%) oraz specjalistów (14,3%). - Bez wątpienia idziemy jednak w kierunku światowych trendów, według których ruchoma część wynagrodzenia stanowi od 20 aż do 80% płacy całkowitej - mówi K. Mleczko.