Zdaniem Andrzeja Podsiadły, prezesa PKO BP, ten rok nie będzie zdecydowanie lepszy niż ubiegły, ale "na pewno nie będzie gorszy". Według jego największego konkurenta - Jana Bieleckiego, szefa Pekao - "porównywalny". W 2004 r. krajowe banki wypracowały łącznie niemal 7,3 mld zł zysku netto.
Na zauważalną poprawę liczą menedżerowie mniejszych banków. - Ten rok będzie znacznie lepszy niż ubiegły. Widzimy nowe inwestycje lokowane w Polsce. Bardzo aktywne są pod tym względem firmy skandynawskie - powiedział Włodzimierz Kiciński, prezes Nordea Bank Polska. Firmy z państw nordyckich należą do podstawowych klientów kierowanego przez niego banku. O tym, że będzie znacznie lepiej, jest również przekonany Włodzimierz Grudziński, prezes Banku Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych.
Andrzej Podsiadło zwrócił uwagę, że największy wpływ na sytuację sektora bankowego mają największe instytucje. - Dlatego jeśli mówić o całym sektorze, to będzie rok porównywalny z poprzednim - podsumował szef PKO.
Poza przekonaniem prezesów wysokie zyski banków zapowiada Pengab - indeks koniunktury w tym sektorze. W kwietniu Pengab wzrósł z 28,7 do 33,6 punktu. - To niespodzianka, bo w kwietniu następowało zwykle pogorszenie koniunktury bankowej - powiedział Eugeniusz Śmiłowski, prezes firmy Pentor, która oblicza Pengab na podstawie sondażu wśród 200 szefów placówek bankowych.
- Trzy czwarte wzrostu zawdzięczamy marcowej deprecjacji złotego, która zwiększyła wartość depozytów i kredytów denominowanych w walutach obcych - zastrzegł E. Śmiłowski. Według niego, na trwałą poprawę koniunktury w bankach będzie można liczyć, jeśli wysoki poziom Pengabu utrzyma się w maju.