Na piątkowej sesji inwestorzy po czątkowo kupowali papiery dłużne, ale towarzyszyły temu niskie obroty. Popyt nie trwał długo. Już od połowy tygodnia nastrój stopniowo się pogarszał, a nieudana aukcja dodatkowo dała do myślenia. Zagraniczne banki w trakcie tygodnia silnie zredukowały swoje długie pozycje, a na rynku rosła liczba pożyczek obligacji, co powodowało rosnącą liczbę krótkich pozycji na polskim długu.

Piątek nie stanowił pod tym względem wyjątku i ceny wyraźnie ciążyły. Przez cały dzień następowały fale sprzedaży, jednak ceny spadły relatywnie mało i cały czas pojawiały się banki skłonne nabywać obligacje.

Po południu na światowych rynkach długu rozpoczął się dość dynamiczny wzrost rentowności. Rynek lokalny pozostał jednak niewzruszony. Na koniec sesji papiery z sektora 2, 5 i 10 lat osiągnęły rentowność, odpowiednio: 5,44% na OK0407 (bez zmian w stosunku do poziomu z poprzedniego dnia), 5,55% na PS0310 (bez zmian) oraz 5,55% na DS1015 (+2 pb).

Na razie nie widać przesłanek, które mogłyby zakłócić kształtujący się krótkookresowy trend spadkowy cen. Biorąc pod uwagę niestabilność rządu, przyszłe wybory oraz niestabilność na rynkach bazowych, nerwowość i zmienność rynku zapewne będą rosły.