Komisarz UE do spraw handlu Peter Mendelson poinformował w niedzielę, że poprosi Komisję Europejską o zgodę na przeprowadzenie dochodzenia w sprawie importu tekstyliów z Chin, który wzrósł ostatnio znacznie powyżej przyjętych limitów. Dochodzenie, mające określić, czy cierpi na tym gospodarka Wspólnoty, musi się zakończyć w ciągu 60 dni. Potem Bruksela mogłaby zastosować środki ochronne, np. wprowadzając zakaz importu.

Trzynaście państw Unii, między innymi Francja i Niemcy, a także kilku nowych członków, w tym Polska, opowiedziało się jednak za przyspieszeniem procedury. - Jeśli będziemy czekać zbyt długo, szkody dla unijnego przemysłu odzieżowego będą nieodwracalne - tak w relacji luksemburskiego wiceministra spraw zagranicznych Nicolasa Schmita argumentowali zwolennicy szybszego śledztwa. Żeby przyspieszyć procedurę, która może pozwolić na wcześniejsze zablokowanie importu, z oficjalnym wnioskiem w tej sprawie musi do Komisji wystąpić jedno z państw członkowskich.

Unijne dochodzenie objęło 9 grup chińskich tekstyliów - m.in. swetry (import w I kw. zwiększył się o 534%), tkany len (wzrost o 257%) i biustonosze.