Przed 1 lipca na giełdę chce wejść kilkanaście spółek. Dlaczego tak im się spieszy? Spółki dość panicznie reagują na zmiany dotyczące procedury dopuszczeniowej. Jeśli nie zdążą z przeprowadzeniem oferty przed 1 lipca, będą musiały przygotowywać prospekty emisyjne od początku (według nowych zasad).
O pieniądze inwestorów w końcówce pierwszego półrocza będzie się ubiegać między innymi: Odratrans, Lena Lighting, Decora, Bolix, Zakłady Chemiczne Puławy, Żabka czy Internetowy Dom Maklerski. Oferty publiczne będą miały wartość od kilku do kilkudziesięciu milionów złotych. Nie zabraknie jednak też dużo większych emisji. Krajowy lider w produkcji płytek ceramicznych Opoczno chce uplasować na rynku akcje, których wartość może przekroczyć 1,5 mld zł. Będą też dwie duże prywatyzacje. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) chce pozyskać z rynku około 1,5 mld zł. 2-3 tygodnie wcześniej o pieniądze inwestorów poprosi Grupa Lotos. Sięgnie do ich kieszeni po około 900 mln zł. Ministerstwo Skarbu Państwa nie ukrywa determinacji, z jaką dąży do wprowadzenia tych firm na giełdę jeszcze w tym półroczu, czyli przed nowymi wyborami parlamentarnymi.
Tymczasem ochłodzenie koniunktury na rynku giełdowym w ostatnich miesiącach spowodowało, że niektóre firmy musiały zrewidować plany (odwołanie, przesunięcie lub zmniejszenie oferty). Czy zatem w ostatnich tygodniach tego półrocza realne jest uplasowanie aż kilkunastu emisji, w tym trzech megaofert?
Będzie selekcja małych ofert
- W tej chwili mamy taką sytuację na giełdzie, że nie ma szans, aby wszystkie małe spółki sprzedały akcje. Jeśli chodzi o duże oferty, to nie mam obaw o ich powodzenie - mówi Sebastian Słomka, kierownik zespołu doradztwa Bankowego Domu Maklerskiego PKO BP. - Na pewno pewna selekcja nastąpi wśród małych emisji. Czy także na poziomie tych największych? Sądzę, że kilkutygodniowe odstępy między poszczególnymi ofertami wystarczą instytucjom na "zebranie sił" - uważa Tomasz Witczak z CA IB Financial Advisers.