Dwa lata temu TVN24 negocjowała z Automatic Serwis (AS), operatorem sieci kablowych z Brodnicy, warunki umowy licencyjnej na nadawanie programu TVN24 i TVN Meteo. Właściciel AS chciał wprowadzić informacyjny kanał tylko do dwóch z siedmiu posiadanych sieci. W ten sposób zamierzał wzbogacić ofertę jedynie tam, gdzie - z jego punktu widzenia - to konieczne, czyli gdzie konkurował z innymi operatorami telewizji kablowej. Warto pamiętać, że wysokość opłaty licencyjnej zależy od liczby abonentów, do których dociera dany kanał. TVN24, której obroty zależą od poziomu opłat od operatorów oraz wpływów reklamowych (a te od zasięgu) - nie zgodziła się. AS podpisał umowę na rok. Potem ją rozwiązał i skierował sprawę do UOKiK-u. 15 kwietnia tego roku urząd uznał, że telewizja nadużyła pozycji dominującej i zakazał jej podobnych praktyk.
UOKiK się myli?
Maciej Sojka, prezes TVN24, nie spodziewał się takiego wyniku postępowania. - Urząd zdefiniował rynek, na którym działamy, jako rynek kanałów informacyjnych. Dlatego stwierdził, że jesteśmy monopolistą. Tak naprawdę kanały tematyczne konkurują między sobą niezależnie od tematyki, którą się zajmują - uważa prezes TVN24. Jego zdaniem, klasyfikacja zastosowana przez UOKiK nie jest właściwa. Jak wyjaśnia, operatorzy telewizji kablowych czy platform satelitarnych, mając do dyspozycji ograniczoną przepustowość kabla, często muszą wybrać, czy umieścić w ofercie kanał filmowy, przyrodniczy, sportowy czy informacyjny. - Konkurują między sobą kanały o różnej tematyce - przekonuje M. Sojka. - Gdyby decyzja UOKiK-u została utrzymana, segmentacja rynku poszłaby tak daleko, że każdy nowy kanał stawałby się monopolistą. Byłoby to znaczące utrudnienie dla działalności takiej firmy jak nasza. Gdyby zarządzenie urzędu było prawomocnym wyrokiem przed startem TVN24, kanał by pewnie nie ruszył - dodał.
TVN24 jak banany
UOKiK przyznał, że rynek, na którym działa TVN24, został zdefiniowany wąsko (jako krajowy rynek płatnych programów telewizyjnych o charakterze informacyjno-publicystycznym). Twierdzi jednak również, że klasyfikacja jest zgodna z wytycznymi Komisji Europejskiej, Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, a także polskiego Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Przypomniał, że KE uznała już, że samodzielne rynki tworzą np. każda z witamin, samoloty do przewozów regionalnych w zależności od liczby miejsc pasażerskich, czy też banany.