Jest kilka takich chwil w roku, w czasie których ustalany jest układ rynkowych sił na wiele tygodni, a nawet miesięcy. W takiej właśnie chwili jesteśmy teraz. Trwa walka na poważnym wsparciu i od jej wyniku zależeć będzie sytuacja rynku w najbliższych miesiącach, a może i nawet do jesieni.

Tym poważnym wsparciem jest oczywiście dolne ograniczenie formacji klina zwyżkującego. Jest ona kreślona już od ponad półtora roku i do tej pory kursy karnie trzymały się jej zakresu. Teraz niedźwiedzie mają okazję dokonać wybicia dołem. Taki kierunek jest też "domyślnym" dla tego typu formacji, ale z decyzjami należy się wstrzymać do chwili wyjścia cen poza obszar klina.

Na wykresie indeksu już doszło do przebicia tej linii. Wyście z formacji jest sygnałem ważnym w takim horyzoncie, w jakim formacja była tworzona. Można przyjąć, że wybicie w dół ma więc wymowę średnioterminową. Niestety mamy kilka czynników, który wymowę sygnału skutecznie osłabiają. Tej przełomowej chwili nie towarzyszył równie przełomowy obrót. Był po prostu mały i trudno uznać, że potwierdza negatywną wymowę zachowania cen. Nie możemy też przejść obojętnie wobec faktu, że na rynku kontraktów analogicznego sygnału jeszcze nie ma. Zejście do 1848 pkt. (minimum sesji) linię wsparcia jedynie naruszyło i to raczej nieznacznie. Tu sygnału nie ma więc z decyzjami pozostaje się wstrzymać przynajmniej do dzisiejszej sesji. Nie ma się co spieszyć. W końcu ma być to sygnał istotny w średnim terminie więc trudno zakładać, że przebicie linii o 2 pkt załatwia sprawę. Tym bardziej, że do otwarcia krótkich pozycji skłaniały wcześniejsze sygnały krótkoterminowe, a wybicie z klina będzie tylko ich potwierdzeniem. Cały czas nie padły żadne sygnały podważające słuszność gry na zniżkę.