Premier Marek Belka zapewnił, że prywatyzacja będzie prowadzona, nawet gdyby w Sejmie znów pojawiły się uchwały o jej wstrzymanie. - Nic się nie zmienia. Będziemy kontynuować przekształcenia własnościowe, które są zgodne z interesem przedsiębiorstw - zapewniał. I dodał: Niestety, nie mam żadnych sposobów, aby zapobiec negatywnym reakcjom w parlamencie. Nie zamierzam jednak wstrzymywać prywatyzacji ad calendas grekas. To miałoby bardzo poważne i natychmiastowe konsekwencje dla spółek.
Dwie duże transakcje
Tegoroczne przychody z prywatyzacji są jednak na razie dość mizerne - wynoszą 502,84 mln zł brutto (stan na 2 maja). To, choć minęły już cztery miesiące, zaledwie 8,9% kwoty zaplanowanej na ten rok. A trzeba powiedzieć, że po udanym ub.r., gdy przekroczono znacznie, dość wyśrubowane plany (8,83 mld zł), w tym roku ministerstwo zakładało ostrożnie, że uda się mu uzyskać ze sprzedaży państwowych aktywów "tylko" 5,67 mld zł brutto.
Tegoroczne przychody z prywatyzacji są tak nikłe, bo ministerstwu skarbu udało się domknąć w tym roku tylko dwie średniej wielkości transakcje. Na wynik zapracowały operacje na rynku publicznym. W styczniu doszła do skutku oferta publiczna Zelmera, największego w Polsce producenta drobnego sprzętu AGD, która dała 169,04 mln zł. W tym miesiącu ministerstwo skarbu zbyło także tzw. resztówkę (31,5% akcji) w giełdowym Impexmetalu Boryszewowi za 192,55 mln zł. Z kolei w lutym udało się sprzedać pakiet 25,01% akcji (przed podwyższeniem kapitału) za 16,04 mln zł w ramach oferty publicznej Śrubeksu. Pozostałe transakcje dały od kilkudziesięciu złotych (spłata należności) do kilku milionów złotych.
(Nie)duże przychody