We wtorek resort finansów przedstawił pierwsze informacje o budżecie na 2006 r. Wzrost PKB ma wynieść 4%, a inflacja średnioroczna - 1,5%. Wczoraj minister finansów Mirosław Gronicki przedstawił kolejne dane. Przyznał, że resort chce, aby deficyt wyniósł ok. 30 mld zł.
- O tym, jaka będzie dokładna wartość, zdecydujemy przed 15 czerwca - powiedział. Przyznał jednak, że możliwy jest niższy deficyt. Będzie to tym łatwiejsze, im niższa będzie inflacja. A tu MF spodziewa się stabilizacji.
- Mamy bardzo wysokie bezrobocie, dlatego nie będzie presji na wzrost płac. Nie spodziewamy się też żadnych gwałtownych wahań cen surowców - powiedział M. Gronicki. Na dodatek resort finansów nie spodziewa się, aby na wskaźniku wzrostu cen odbił się wzrost inwestycji.
- Spodziewamy się dużego ich wzrostu, po 10% w tym i przyszłym roku - powiedział szef MF. Inflacja ma duże znaczenie, ponieważ jeśli wskaźnik liczony od chwili ostatniej podwyżki rent i emerytur przekroczy 5%, konieczna jest waloryzacja tych świadczeń.
- Możliwe jednak, że waloryzacji nie będzie. A jej koszt, polegający na wzroście dotacji dla FUS netto, szacujemy na 4,5-5 mld zł - powiedział.