Jednak prognozowanie ostatecznej ceny sprzedaży nie będzie łatwe. Z jednej strony im wyższa - tym mniejsze szanse na dobry debiut (casus Polmosu Białystok) i późniejszy wzrost notowań. Z drugiej - im niższa tym można zakładać, że ofercie towarzyszyło będzie większe zainteresowanie inwestorów. Pod koniec ubiegłego tygodnia został podany przedział cenowy dla akcji Grupy Lotos. Wynosi 26-35,5 zł.
Wzrost cen ropy niepewny
Ocena perspektyw spółek paliwowych w drugiej połowie roku jest trudnym zadaniem. W obecnym kwartale sektor energetyczny na świecie jest drugi od końca pod względem stopy zwrotu. Notowania subindeksu S&P Global 1200 dla tej branży obniżyły się od końca marca o 6%, redukując w połowie zyski z I kwartału. Jeszcze kilka tygodni temu przeważały oczekiwania na dalszy wzrost notowań ropy naftowej. Teraz nie jest to już takie pewne. Cena baryłki spadła w ostatnim tygodniu do najniższego poziomu od blisko 2,5 miesiąca. Presję na ceny towarów zaczyna coraz bardziej wywierać umacniający się od początku roku dolar. Większość prognoz specjalistów zapowiada na ten rok pogorszenie wyników firm petrochemicznych. W przypadku Lotosu obniżka ma wynieść 36%, co podał zarząd w prognozie.
Nie tylko cyfry ważne
Porównanie wskaźników wyceny Lotosu z Orlenem oraz z węgierskim MOL i austriackim OMV sugerowałoby, że możliwa do osiągnięcia w ofercie jest cena bliska górnemu pułapowi widełek. Trzeba jednak pamiętać, że Lotos to nie ta sama liga, co te firmy. Jego kapitalizacja przy cenie 35,5 zł za akcję może sięgnąć 4 mld zł, zaś przy cenie 26 zł byłaby o 1 mld zł niższa. Wartość rynkowa Orlenu to ok. 18 mld zł, MOL - 27,5 mld zł, a OMV niecałe 30 mld zł. Natomiast przy założeniu, że wskaźniki C/Z oraz C/WK Lotosu ustalą się na zbliżonym poziomie do tych, jakie obecnie notuje Orlen, cena akcji Lotosu wniosłaby ok. 30 zł.