- Jestem zaskoczony, że Sarbanes-Oxley Act został tak szybko wprowadzony w życie i że tak dobrze funkcjonuje - powiedział szef Fed podczas uroczystości zakończenia roku akademickiego w szkole biznesu na University of Pennsylvania. Greenspan przyznał jednak, że ustawa może doczekać się poprawek. Na złagodzenie wymogów nalega świat biznesu.
Nowe prawo przyjęto w 2002 r. po serii skandali korporacyjnych w USA, które doprowadziły do upadków takich firm, jak Enron i WorldCom. Ustawa wymaga, aby dyrektorzy generalni i szefowie odpowiedzialni za operacje finansowe osobiście potwierdzali wiarygodność sprawozdań swoich spółek. Może to zniechęcać zarządy firm do podejmowania ryzyka.
Szefowie spółek argumentują za złagodzeniem przepisów, twierdząc, że ostrzejsze przepisy powodują, iż są zbyt ostrożni przy podejmowaniu decyzji. Opłaty za dodatkowe kontrole audytorskie mają zmniejszać także zyski korporacji. Według amerykańskiej Izby Biznesu, odbije się to na konkurencyjności amerykańskiej gospodarki w dużo większym stopniu niż było to intencją Kongresu. Za wprowadzeniem poprawek opowiedział się między innymi sekretarz skarbu John Snow i Biały Dom, a Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) powołała specjalny zespół, który zbada wpływ nowego prawa na mniejsze spółki, które relatywnie muszą ponosić wyższe koszty kontroli audytorskich.
79-letni prezes amerykańskiego banku centralnego przypomniał także studentom, że nawet najlepsze przepisy nie mogą zastąpić standardów etycznych. Podkreślił, że to akcjonariusze są właścicielami spółek i że zadaniem menedżerów jest praca w imieniu udziałowców. Greenspan przyznał, że kontrola inwestorów nad spółkami zmniejsza się, w miarę komplikowania się mechanizmów gospodarczych. To musi przekładać się na większą odpowiedzialność dyrektorów spółek. - Spółki prowadzone przez osoby o wysokich standardach etycznych z reguły nie potrzebują szczegółowych przepisów, aby zdecydować, jak działać w długofalowym interesie udziałowców - powiedział Greenspan.
(Nowy Jork)