Wszystko zaczęło się od niespodziewanej deklaracji zarządu JSW i Budryka o wypłacie części zysku pracownikom. Jastrzębska spółka chce przeznaczyć na ten cel 100 mln zł z prawie 1,5 mld zł, które zarobiła w ubiegłym roku. Holding zatrudnia 19,5 tys. pracowników, na każdego górnika przypadłoby więc ponad 5 tys. zł. "Budryk" zamierza rozdysponować 9 mln zł z zysku za 2004 r. Decyzje te zaaprobować musi jednak resort gospodarki.

Związek Zawodowy Górników w Polsce, druga co do wielkości centrala związkowa, w wydanym wczoraj oświadczeniu domaga się natychmiastowego stanowiska ministerstwa w tej sprawie. ZZG żąda podobnych "bonusów" w pozostałych kopalniach. - Uważamy, że administracyjne dzielenie załóg w tej kwestii jest głęboko nieetyczne i może być zarzewiem konfliktów społecznych. W ostatnich latach na górnictwie wyłącznie oszczędzano, zmniejszano zatrudnienie, a płace górników były blokowane - tłumaczy wiceszef związku Wacław Czerkawski.

Polskie kopalnie zarobiły w 2004 r. niemal 2,7 mld zł. Wysokie zyski były jednak pochodną olbrzymiego popytu na stal (a więc i węgiel koksujący). W tym roku światowe ceny węgla zaczęły spadać. Kopalnie zakładają więc zyski mniejsze od ubiegłorocznych.

M.in. dlatego inne holdingi nie podzielają hojności JSW. Wypłatę nagród z zysku wyklucza zatrudniająca 72 tys. osób Kompania Węglowa (zarobiła w 2004 r. około 430 mln zł). - Nawet nie rozważamy wypłaty nagród z zysku. Dobry wynik nie oznacza, że mamy problemy finansowe za sobą. Ubiegłoroczny zysk nie pokrył nawet 600-milionowej straty z 2003 roku. Ponadto Kompania z bieżącej działalności spłaca stare długi, odziedziczone po dawnych spółkach węglowych - tłumaczy Zbigniew Madej, rzecznik KW. Podobne stanowisko prezentuje KHW (138,7 mln zł zysku netto w 2004 r.). - Kodeks spółek handlowych w pierwszej kolejności nakazuje przeznaczenie zysku na pokrycie strat z lat ubiegłych oraz stworzenie niezbędnych rezerw, związanych z kosztami deputatów węglowych i likwidacji szkód górniczych - powiedział Stanisław Gajos, prezes spółki.

PAP