Paweł Olechnowicz, prezes wybierającej się na giełdę Grupy Lotos, powiedział, że jeśli będą ciekawe projekty do realizacji, to spółka będzie szukać wsparcia finansowego na zewnątrz. Chodzi o pozyskanie inwestora branżowego bądź kolejną emisję akcji. Jego zdaniem, spółka będzie wybierać najbezpieczniejsze warianty, tak by nie narazić akcjonariuszy na niebezpieczeństwo. W prospekcie emisyjnym firma poinformowała o inwestycjach planowanych do 2009 r. Łącznie mają pochłonąć 5,28 mld zł i w 35-40% będą finansowane ze środków własnych. - Program inwestycyjny, który proponujemy, nie wykracza poza poziom bezpieczeństwa inwestycyjnego spółki. Obecna, dobra koniunktura na ropę jest trendem długoterminowym. Cena ropy nie spadnie już poniżej 30-35 USD za baryłkę, co daje nam dobrą stopę zwrotu z planowanych inwestycji - powiedział P. Olechnowicz. Z powodu skali analitycy wskazują program inwestycyjny firmy jako główny czynnik ryzyka dla Grupy Lotos.
W przyszłym tygodniu spółka zamierza spotkać się z inwestorami zagranicznymi w Wiedniu, Zurichu, Frankfurcie i Londynie. Przedział cenowy akcji Grupy Lotos w trwającej ofercie został ustalony na 26-35,5 zł.
PAP
Akcja warta 31,6 zł
Michał Buczyński, analityk Domu Maklerskiego Millennium, w raporcie z 19 maja wycenił jedną akcję Lotosu metodą DCF (zdyskontowanych przepływów pieniężnych) na 29,3 zł. Z kolei wycena porównawcza dała nieco wyższy wynik - 31,6 zł. Analityk podkreśla, że widełki cenowe w ofercie publicznej są szerokie (26-35,5 zł). Jest to szczególnie niekorzystne dla inwestorów indywidualnych, którzy muszą złożyć zapis po maksymalnej cenie. A ta, zdaniem M. Buczyńskiego, jest nieatrakcyjna. Analityk twierdzi, że atrakcyjnym poziomem dla inwestorów jest 26-27 zł. Dodaje, że inwestycje, które firma chce zrealizować do 2009 r., w istotny sposób przyczynią się do wzrostu wartości spółki. Ryzyko inwestycyjne podwyższa jedynie odległy termin uruchomienia instalacji.