Dwudniowe głosowanie w KGHM zakończyło się w nocy z czwartku na piątek. Według Pawła Banderowicza, przewodniczącego komisji wyborczej, frekwencja wyniosła 57%. Głosowało więc ponad 10 tys. z blisko 18-tysięcznej załogi. Prawie 6,5 tys. pracowników, czyli około 63%, oddało głos na Błądka. Obecny prezes, który był jedynym kandydatem, został więc wybrany na członka zarządu - reprezentanta załogi. Jako pierwszy w historii KGHM będzie sprawować takie stanowisko. Co ważne, tylko pracownicy w głosowaniu mogą go teraz odwołać. - Komisja zbierze się w poniedziałek i oficjalnie zatwierdzi wyniki oraz ważność wyborów - powiedział P. Banderowicz.
W. Błądka poparł m.in. Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Miedziowego, kierowany przez Ryszarda Zbrzyznego, posła SLD. NSZZ Solidarność, która zbojkotowała wybory i apelowała o ich unieważnienie, już zapowiedziała protesty. - Zbieramy dokumentację i przekażemy ją do głównego akcjonariusza KGHM, czyli ministerstwa skarbu, oraz do rady nadzorczej spółki z żądaniem unieważnienia wyborów. Podstawą będzie to, że ludzi szykanowano, szantażowano np. utratą pracy, przymuszając do udziału w głosowaniu - mówi Józef Czyczerski, przewodniczący Solidarności.
Skarb Państwa ma ponad 44% akcji KGHM i 5 członków w 9- -osobowej radzie nadzorczej. Minister Jacek Socha nie ukrywał, że nie podoba mu się sytuacja, w której członek zarządu z wyboru załogi jest jednocześnie prezesem spółki. Niewykluczone, że na posiedzeniu RN pod koniec maja Wiktor Błądek zostanie odwołany ze stanowiska prezesa. W piątek prezes Błądek zapewnił, że nie planuje podania się do dymisji. Jego zdaniem, z powodzeniem można łączyć funkcję prezesa oraz członka zarządu wybranego przez pracowników. Powiedział, że będzie zabiegać o spotkanie z ministrem skarbu. Jeżeli obecna RN nie dokona zmian na fotelu prezesa, może to zrobić rada wybrana na nową kadencję przez czerwcowe WZA.
PAP
Wybory do rady