W grudniu ub.r. zarząd kontrolowanej przez Lotos firmy złożył wniosek o upadłość. Zadłużenie spółki sięgnęło 1 mld zł. Jej największymi wierzycielami są banki, przede wszystkim BPH, oraz Grupa Lotos. W styczniu sąd ogłosił upadłość Glimaru. Zarówno wierzyciele, jak i wyznaczony przez sąd syndyk mieli nadzieję, że uda się ją zamienić na układ. - Wierzyciele nie porozumieli się, co rozwiało nadzieję na możliwość uratowania firmy - mówi Bożena Polesek, syndyk Rafinerii Glimar.

Pod koniec kwietnia w spółce zakończono inwentaryzację. Prowadziło ją 17 zespołów. Syndyk przekazał do sądu 903 strony spisu majątku. Teraz biegły wycenia trzy stacje benzynowe, należące do Glimaru, i udziały rafinerii w kilku spółkach. Po zakończeniu prac syndyk będzie próbował sprzedać te aktywa. Zostanie ogłoszony przetarg.

Kluczowa jest jednak decyzja w sprawie najważniejszej części majątku - instalacji do produkcji wysoko przetworzonych chemikaliów, czyli tzw. hydrokompleksu. To na jej budowę spółka przeznaczyła większą część bankowych kredytów (0,7 mld zł z 1 mld). W trakcie inwestycji popełniono wiele błędów, polegających przede wszystkim na zaniechaniu budowy infrastruktury towarzyszącej. Instalacje zostały zmontowane na konkretne zamówienie. Ich przeniesienie byłoby bardzo kosztowne. - Przejmujemy plac budowy. Powołałam 8 zespołów, które przeprowadzą inwentaryzację hydrokompleksu. Będziemy się spieszyć, żeby spis majątku zakończyć jak najszybciej i zabezpieczyć istniejące instalacje przed ewentualnym zniszczeniem - mówi B. Polesek. Syndyk odstąpiła od realizacji umowy z niemiecką firmą Lurgi, która była głównym wykonawcą hydrokompleksu. Jej zdaniem, nie zwalnia to Lurgi z odpowiedzialności m.in. gwarancyjnej za tę część instalacji, która została już przez spółkę odebrana. W ocenie B. Polesek, może ona uzyskać sądową zgodę na sprzedaż hydrokompleksu latem. - Mam nadzieję, że znajdą się firmy, które będą chciały dokończyć budowę. Pozostało już niewiele pracy. Inwestycja jest zakończona w 85% - mówi. B. Polesek.