"W średnim okresie ratingi Polski mogą zostać podwyższone, jeśli rząd, który zostanie wyłoniony po tegorocznych wyborach, opracuje program reformy fiskalnej, prowadzącej do trwałego obniżenia deficytu i długu poniżej poziomów obecnie prognozowanych przez Standard & Poor?s" - wynika z majowego raportu agencji. Podkreśla ona też, że taka reforma zwiększyłaby szanse na planowane przez Polskę przyjęcie euro przed 2010 rokiem.
S&P sygnalizowała możliwość podniesienia ratingów w przypadku podjęcia takich reform przez nowy rząd już w marcu br., kiedy podwyższyła perspektywę ratingu Polski do "pozytywnej" ze "stabilnej", potwierdzając jednocześnie długoterminową ocenę na poziomie "BBB+", krótkoterminową na poziomie "A-2" oraz ratingi w walucie krajowej na poziomie "A-" (długoterminowy), oraz
"A-2" (krótkoterminowy).
Całkiem możliwe, że kryteria przyjęcia euro nasz kraj spełni w zaplanowanym 2007 r. Jak przyjęto w założeniach do przyszłorocznego budżetu, deficyt budżetowy ma sięgnąć 30 mld zł, co stanowiłoby ok. 3% PKB. Tymczasem z sygnałów płynących z MF wynika, że możliwy jest nawet niższy deficyt, o ile inflacja w tym roku będzie niższa od przewidywanej. Wówczas najtrudniejsze dla nas kryterium fiskalne moglibyśmy spełnić już w 2006 r. (do deficytu budżetu państwa trzeba doliczyć niedobory pozostałych instytucji z sektora finansów publicznych). W tym roku deficyt sektora ma wynieść 3,6% PKB.
Analitycy z S&P zastrzegają jednak, że brak reform fiskalnych może doprowadzić do obniżenia ratingu, jako że bez nich deficyt sektora finansów publicznych może powrócić do ok. 6-7% PKB w 2006-2008 roku.