Indeksy w Europie Zachodniej znajdują się już bardzo blisko szczytów hossy, będących jednocześnie kilkuletnimi maksimami. Ich pokonanie da impuls do trwałej zwyżki. Przebicie oporów już w najbliższym czasie jest jednak mało prawdopodobne z uwagi na dość silne krótkoterminowe wykupienie. Możliwe zatem, że przed atakiem byków konieczna będzie niewielka korekta. Wczorajsza, pierwsza od kilku sesji zniżka niemieckiego DAX-a może być zapowiedzią osłabienia. Indeks dotarł do strefy oporu rozciągającej się między 4402 pkt (szczyty z lutego i kwietnia) a 4428 pkt (marcowe maksimum). Korektę spadkową powinno powstrzymać wsparcie w postaci poziomej linii biegnącej po dołkach z lutego-marca i lokalnym szczycie z początku maja. Znajduje się ona nieco powyżej 4300 pkt.
O bliskich szczytach hossy trudno mówić z kolei w odniesieniu do rynku amerykańskiego. S&P 500 odrobił dopiero nieco ponad połowę strat z marcowo-kwietniowej przeceny. Naruszył co prawda opór wynikający ze szczytu z ubiegłego miesiąca (1191 pkt), ale w krótkim terminie potencjał wzrostowy wydaje się bardzo ograniczony. Szybkie dotarcie do tegorocznego maksimum (1225 pkt) jest mało prawdopodobne. Sugeruje to silne wykupienie widoczne na wykresie oscylatora stochastycznego. Z kolei histogram MACD znalazł się już na poziomie najwyższym od pół roku. Od tego czasu zbliżone wartości histogramu dwukrotnie zapowiadały przejściowe problemy z kontynuowaniem zwyżki.
Do oporu zbliża się też technologiczny Nasdaq Composite. W tym przypadku barierą dla byków jest potrójny szczyt z lutego i marca (2090 pkt). Uwagę zwraca położenie tego oporu względem poprzednich dwóch barier. Pierwsza przeszkoda dla zwyżki (1962 pkt) była oddalona od kwietniowego minimum (1904 pkt) o niecałe 60 pkt Niemal dokładnie taka sama była odległość do kolejnego oporu (kwietniowy szczyt - 2019 pkt). Po dodaniu owych 60 pkt do 2019 pkt, otrzymujemy wartość niewiele niższą od wspomnianego potrójnego szczytu.