- Aby zrealizować cel, czyli 20-proc. stopę zwrotu z kapitału w 2007 r. Deutsche Boerse będzie musiała wziąć udział w fuzji lub przejęciu - powiedział M. Hlubek, który pełni funkcję prezesa frankfurckiej giełdy od 2,5 tygodnia. Wówczas do dymisji podał się jego poprzednik - Werner Seifert, krytykowany przez niektórych akcjonariuszy (zagraniczne fundusze hedgingowe) za zbyt wysoką cenę proponowaną przy próbach przejęcia giełdy londyńskiej. Według M. Hlubeka, plany wykupu przez Deutsche Boerse własnych akcji (tzw. buy back) za 1,5 mld euro oraz podwyższenia dywidendy nie zwolnią spółki z konieczności wzięcia udziału w konsolidacji sektora giełd papierów wartościowych.

Szef rady nadzorczej - Rolf Breuer, który podał się do dymisji razem z W. Seifertem, ale ma pełnić funkcję jeszcze do końca roku, powiedział wczoraj akcjonariuszom, że planuje wynająć specjalistyczną firmę (tzw. head huntera), która poszuka kandydatów na następcę W. Seiferta. Dodał, że zgłosiło się już kilku kandydatów, jednak zaprzeczył jakoby były prowadzone rozmowy z kierującym giełdą w Zurychu Reto Francionim, który jest "faworytem mediów" na stanowisko prezesa frankfurckiej giełdy. Rolf Breuer przyznał też, że oprócz niego również kilku innych członków rady nadzorczej spółki rozważa rezygnację.

Zarząd Deutsche Boerse uznał za nierealną możliwość fuzji z sojuszem Euronext. Natomiast nie wyklucza ponownych starań o giełdę londyńską, jeśli będą się o nią ubiegać również rywale frankfurckiej giełdy, tacy jak właśnie Euronext.

Głównymi akcjonariuszami Deutsche Boerse są międzynarodowe instytucje finansowe. O ile trzy lata temu w rękach inwestorów z Niemiec znajdowało się 35% walorów spółki, teraz udział ten spadł do zaledwie 7%.

Bloomberg