Jhunjhunwala ma 44 lata, jest prywatnym inwestorem i szczyci się tym, że na akcjach zarobił 250 mln USD. Jego sukcesy na rynku są znane i zachęcają do wytrwałości 40 mln indywidualnych inwestorów zarejestrowanych w Indiach. Składający się z 30 spółek indeks Sensex bombajskiej giełdy odnotował w marcu historyczne maksimum, a średnia wartość dziennego obrotu w ciągu minionej dekady wzrosła ośmiokrotnie, do 1,6 mld USD.
W grudniu ub.r. Jhunjhunwala kupił 5,3% udziałów w spółce Mid-Day Multimedia, która wydaje największy w Indiach tabloid drukowany w języku angielskim. Następnego dnia kurs tych akcji wzrósł o 20%. Jest to dopuszczalne w Bombaju maksimum wahań cen. - Powszechnie znani inwestorzy są bezcenni przy każdym boomie. Przyciągają detalicznych inwestorów, którym potrzebny jest przewodnik - powiedział agencji Bloomberga Vijayan Krishnamurthy, prezes J.M. Capital Management, firmy z Bombaju zarządzającej miliardem dolarów.
Od niego kupuje
Standard & Poor?s
Nie każdy jest takim amatorem akcji indyjskich spółek. Ridham Desai, strateg rynku kapitałowego bombajskiego biura Morgana Stanleya, uważa, że są one zbyt drogie w porównaniu z papierami z innych rynków tego regionu. Średni C/Z dla indyjskiej giełdy wynosi 13, w porównaniu z 9,9 w Tajlandii, również 9,9 w Korei Południowej i 11,15 w Indonezji. Inni zagraniczni inwestorzy nie podzielają tej opinii. W ciągu minionych 12 miesięcy kupili oni akcje indyjskich spółek za rekordową kwotę 9,8 mld USD, a 383 mln USD wydali na tamtejsze obligacje.