Przed wczorajszą sesją można było przypuszczać, że podaż zacznie notowania w przewadze. Słabe dane o dynamice wzrostu PKB, a szczególnie o niskim wzroście inwestycji, zdecydowanie pomagały posiadaczom krótkich pozycji. Można się było zastanawiać, na jakim poziomie popyt przejdzie do kontrataku. Okazało się, że spadek nie był aż tak straszny, a popyt zaktywizował się stosunkowo wysoko.

Notowania rozpoczęły się od wykreślenia małej luki bessy. W czasie kolejnych dwóch godzin spadek się pogłębił. Na tyle, że została przymknięta ostatnia luka hossy. Jednak jako wsparcie cały czas działała. Ceny nie utrzymały się pod jej poziomem. Na taki przebieg tego spadku wskazywało zachowanie liczby otwartych pozycji. Ta spadała, gdy ceny były w okolicy wsparcia, dając do zrozumienia, że to nie atak zdecydowanej podaży obniżył kursy. Odbicie rozpoczęło się jeszcze przed południem. Przez resztę sesji kursy wahały się w wąskiej konsolidacji, by zakończyć notowania niewielką zwyżką.

Na wykresie kontraktów nic poważnego się nie wydarzyło. Za to ciekawa sytuacja ma miejsce na wykresie indeksu. Można tu zauważyć kreśloną od ponad miesiąca odwróconą formację głowy i ramion. Wczorajszy lekki spadek na początku sesji można odebrać jako ruch powrotny do przełamanej wcześniej linii szyi. Jeśli założyć, że formacja jest wiarygodna, to należałoby się teraz spodziewać wzrostu ponad poziom 1930 pkt. Czy faktycznie rynek jest teraz do tego zdolny? Umiarkowana reakcja na złe dane może sugerować, że tak, więc nie należy tego wykluczać. Niemniej nie zapominałbym, że poziom 1930 pkt to poważny opór i potencjalne górne ograniczenie konsolidacji 1800-1930 pkt. Zabawne, że wyjście nad 1930 pkt może zakończyć kreślenie prawego ramienia wielomiesięcznej formacji głowy i ramion.