Jeśli szukać przyczyny wczorajszej przeceny na GPW, to z pewnością były nią bardzo słabe dane o PKB w I kw. Tym razem "winę" nie sposób było zrzucić na rynki zagraniczne. Na giełdach Europy Zachodniej panuje wręcz świetna koniunktura. Niemiecki DAX - po przebiciu marcowego szczytu - szybuje w górę. Choć w krótkiej perspektywie potencjał do szybkiej zwyżki może być już na wyczerpaniu (z uwagi na znaczne wykupienie), to w średnim terminie widać jeszcze możliwości kontynuacji trendu wzrostowego. Być może pewną wskazówką jest szerokość konsolidacji, w jakiej DAX znajdował się od początku roku do momentu ostatniego wybicia. Odległość między kwietniowym dołkiem (4178 pkt) a marcowym maksimum (4424 pkt) to 246 pkt. To by sugerowało, że indeks ma szansę wspiąć się przynajmniej na wysokość 4670 pkt.
Mniej jednoznaczna jest sytuacja techniczna indeksów amerykańskich, ale i w tym przypadku jest jeszcze potencjał do zwyżki. S&P 500 poradził sobie z oporem w postaci kwietniowego szczytu (1191 pkt), a tym samym otworzył sobie drogę do szczytu hossy z marca (1225 pkt). Nasdaq Composite dotarł do serii szczytów z lutego i marca (ok. 2090 pkt). Także i w tym przypadku pokonanie tej bariery umożliwi ruch w górę w kierunku maksimum długoterminowego trendu wzrostowego (2178 pkt). Na korzyść rynku technologicznego ciągle działa rosnąca siła relatywna względem S&P 500.
Uwagę zwraca odporność amerykańskiego rynku akcji na silne umocnienie dolara. Do tej pory w tym roku wzrost wartości tamtejszej waluty względem euro wiązał się ze spadkami indeksów akcji. W tym samym czasie znacznie lepiej zachowywały się rynki europejskie, którym sprzyjało słabnące euro, co było korzystne dla tamtejszych eksporterów. Tym razem ta relacja uległa zachwianiu. O tym, że ta ścisła zależność między rynkiem walutowym a giełdą w USA - obserwowana od połowy 2003 r. - zaczyna stać pod znakiem zapytania, świadczy wykres siły relatywnej S&P 500 względem USD. Przebił on właśnie szczyt z kwietnia ub.r., a to może oznaczać dalszą zwyżkę indeksów mimo prawdopodobnego umocnienia dolara.