- Debiut w przyszłym roku to bardzo realna sprawa - powiedział M. Capuano w Pekinie, gdzie przebywał na konferencji światowej federacji giełd - World Federation of Exchanges. - W jaki sposób chcemy przeprowadzić tę operację, ujawnimy udziałowcom dopiero wówczas, gdy otrzymamy zgodę rządu na IPO - dodał. Kilka dni wcześniej Capuano mówił, że władze w Rzymie mogą wyrazić zgodę na tę operację jeszcze w pierwszej połowie br. Jest też pewien, że na przeszkodzie nie będą stali inni udziałowcy giełdy, czyli instytucje finansowe działające na włoskim rynku.
Massimo Capuano uważa, że Borsa Italiana musi zwiększyć swoją obecność na międzynarodowych rynkach. Po wprowadzeniu akcji na parkiet, będzie mogła wziąć udział w konsolidacji europejskiego i światowego sektora giełdowego. Zdaniem analityków, po mediolański rynek mogą zgłosić się najwięksi europejscy gracze, tacy jak sojusz Euronext, Deutsche Boerse czy London Stock Exchange. Spółkę wyceniają na ok. 750 mln euro.
Szef Borsa Italiana podkreślił wczoraj, że obecnie nie są prowadzone żadne rozmowy na temat fuzji z jakimkolwiek potencjalnym partnerem. Na razie mediolańska giełda koncentruje się na podpisywaniu porozumień o współpracy z czołowymi światowymi graczami. W tym tygodniu zawarła takie porozumienia w Azji, z giełdą w Tokio i chińskimi rynkami w Shenzhen i Szanghaju. Ponadto włoska spółka wspólnie z Euronextem złożyła ofertę przejęcia rzymskiej spółki MTS, właściciela największej na naszym kontynencie elektronicznej platformy handlu obligacjami rządowymi.
Giełda mediolańska, szósta co do wielkości w Europie pod względem kapitalizacji spółek (prawie 600 mld euro na koniec kwietnia), była kilka lat temu pionierem na Starym Kontynencie, jeśli chodzi o próby IPO. Wówczas plany zakończyły się fiaskiem, a teraz włoska spółka musi gonić największych rywali, takich jak LSE, Deutsche Boerse czy Euronext, którzy w ostatnich latach wprowadzili akcje na giełdę.