Fakt, że korekta spadkowa na rynku amerykańskim nie przybiera większych rozmiarów, świadczy korzystnie o szansach na kontynuację trendu wzrostowego. S&P 500 utrzymuje się w pobliżu maksimów średnioterminowej tendencji zwyżkowej (1204 pkt), a równocześnie powyżej ważnego wsparcia (1191 pkt). Jest nim pozioma linia biegnąca po kwietniowym szczycie i lokalnych dołkach z końca maja. Ten układ sił czyni prawdopodobną dalszą zwyżkę w kierunku tegorocznego maksimum z marca (1225 pkt). Podobnie daleka od dramatu jest sytuacja technologicznego Nasdaqa. Indeks niewiele oddalił się od niepokonanego na razie oporu na wysokości szczytów z lutego i marca (2086-2090 pkt). W przypadku ataku popytu przebicie tej bariery nie powinno stanowić większego problemu dla byków. Sytuacja jest o tyle korzystna, że oscylator stochastyczny dawno wyszedł ze strefy wykupienia i znajduje się obecnie w dolnej strefie przedziału swoich wahań.

Uwagę zwraca ostatnio rozpad zależności pomiędzy wzrostami na rynku akcji w USA a słabnącym dolarem. Trend zwyżkowy amerykańskiej waluty nie traci bowiem impetu, a kursy akcji utrzymują się mimo to na wysokich poziomach. W efekcie na wykresie siły relatywnej S&P 500 względem kursu EUR/USD nastąpiło wybicie w górę. Jest to istotne wydarzenie z uwagi na fakt, że od połowy 2003 r. wykres siły relatywnej poruszał się w wąskim horyzontalnym kanale. Zgodnie z tym sygnałem, atrakcyjne powinno zostać w średnim terminie inwestowanie w akcje, jak i w dolara.

Na bliższym nam rynku węgierskim byki przygotowują się do decydującego starcia. Będzie nim test historycznego szczytu BUX-a z końca lutego - 18 673 pkt. Rozstrzygnięcie może być kwestią najbliższych dni. Na niekorzyść kupujących działa dość silne wykupienie - fala wzrostowa trwa już od połowy maja. Z drugiej strony wsparciem w razie korekty będzie linia trendu zwyżkowego, znajdująca się niewiele poniżej obecnego poziomu indeksu.