Chociaż wczorajsza sesja nie przyniosła już tak "solidnej" zwyżki jak w środę, to byki mogą zapisać na swoje konto kolejny sukces. Jest nim pokonanie szczytów z przełomu marca i kwietnia. Udało się przebić zarówno opór wynikający z kursu zamknięcia (1997 pkt), jak i kursu maksymalnego (2006 pkt). W ten sposób byki otworzyły sobie drogę do lutowego szczytu hossy - 2104 pkt, przy czym strefa tego kluczowego oporu rozciąga się już od 2082 pkt, czyli maksimum z 9 marca. Poza tym wczorajszy ruch w górę można interpretować jako wybicie (a przynajmniej jego namiastkę) ze zwyżkującego klina.

Właściwie trudno wskazać jakieś sygnały ostrzegawcze zapowiadające rychły koniec trendu wzrostowego. Ponieważ zwyżka nie przybrała jakichś euforycznych rozmiarów, wskaźniki nie pokazują wykupienia na tyle silnego, by można było ze "spokojnym sumieniem" prognozować załamanie koniunktury. Pewien niepokój może jedynie budzić prosty wskaźnik obrazujący upływ czasu od momentu wygenerowania ostatniego sygnału kupna MACD. Obecnie minęło już 21 sesji od tej chwili. Dokładnie taki sam był odczyt wskaźnika w dniu załamania poprzedniego trendu wzrostowego (2 marca). Niewiele większa była wartość na początku styczniowej zmiany tendencji na spadkową (24 sesje).

Skoro tak niewiele jest wiarygodnych sygnałów zapowiadających zakończenie korzystnego dla byków ruchu, rozsądnym rozwiązaniem będzie nie tyle prognozowanie, co reagowanie na zmianę tendencji. Podpowiedzią może okazać się linia trendu poprowadzona po cieniach świec począwszy od połowy maja. Obecnie znajduje się ona ponad 20 pkt poniżej wczorajszego kursu zamknięcia - w okolicy 1985 pkt. Jej przebicie będzie sygnałem słabnięcia kupujących i zachętą do realizacji zysków.