- Ciężko nam uzasadnić spadek kursu. Uważam, że nie ma on żadnych fundamentalnych podstaw. Być może wynika z niskiej płynności spółki. W przeszłości zdarzało się już, że transakcje praktycznie kilkoma naszymi akcjami windowały kurs o 5% - tłumaczy Kazimierz Herba, prezes i główny akcjonariusz Torfarmu.
Kurs toruńskiego dystrybutora leków spadał od początku maja, kiedy sięgał 40 zł. Wczoraj osiągnął najniższy od debiutu poziom 33,1 zł, aby dzień zakończyć na 34,4 zł.
Prezes nie sprzeda
Przedstawicielom spółki trudno inaczej wyjaśniać spadek niż niską płynnością obrotów jej akcjami. Większość, 74% głosów na WZA ma K. Herba, a firma nie ma drugiego akcjonariusza, który miałby więcej niż 5% na walnym zgromadzeniu. Przeciętny wolumen obrotów tej spółki to zaledwie 600 akcji.
W ubiegły piątek firma wypłaciła akcjonariuszom dywidendę za 2004 r. - po 1 zł na akcję. To była optymistyczna dla inwestorów wiadomość, zwłaszcza że z dywidendy musi w tym roku zrezygnować najbliższy, pod względem udziałów w rynku, konkurent Torfarmu - Prosper. Fakt, że większość dywidendy przypadła K. Herbie, w którego rękach znajdują się 2 mln z 2,7 mln akcji spółki, nie powinna mieć znaczenia dla inwestorów. Można przypuszczać, że w poniedziałek akcji postanowili pozbyć się ci akcjonariusze, którzy tylko czekali na wypłatę dywidendy. Poza tym, mimo relatywnie dużego wolumenu obrotów, wczoraj właściciela zmieniło zaledwie nieco ponad 2 tys. akcji Torfarmu.