Od ubiegłego wtorku aluminium codziennie drożało na londyńskiej giełdzie. Cena tego metalu wróciła w pobliże poziomu 1800 USD za tonę. Wciąż jest niższa o ponad 50 USD od średniej za minione półrocze.

Na wzrost cen miała zapewne wpływ informacja koncernu Norsk Hydro o zamknięciu należących do niego dwóch hut aluminium w Niemczech. Nie można wykluczyć, że norweska spółka zamknie też trzecią i największą swoją hutę w Niemczech i tym samym w ogóle zrezygnuje z produkcji aluminium w tym kraju. Przyczyną są stale rosnące rachunki za elektryczność. Koszty energii stanowią już ponad 30% ogólnych kosztów produkcji aluminium w Niemczech. Cena megawatogodziny może tam wkrótce wzrosnąć do 47 euro, przy 20 euro średniej światowej.

Większego wzrostu cen aluminium nie należy jednak oczekiwać, gdyż od dwóch miesięcy rośnie produkcja tego metalu. W maju dziennie wytwarzano go na świecie średnio 84,7 tys. ton, o 6,5% więcej niż przed rokiem i w porównaniu z 84,4 tys. ton w kwietniu. Najwięcej aluminium zużywa obecnie chińska gospodarka i tam produkcja wzrosła aż o 18%. W Europie Zachodniej o 3,9%.

Na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono wczoraj po południu 1794 USD, o 3 USD więcej niż na poniedziałkowym zamknięciu. W miniony wtorek na zamknięciu sesji aluminium kosztowało w Londynie 1710 USD za tonę.