DK to firma zależna Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych (WSiP mają 90% akcji, a Skarb Państwa 10%). Od 2002 roku spółka usiłuje sprzedać budynek przy ul. Jasnej 26 w Warszawie, gdzie mieści się jej siedziba. Zarząd nie podpisał umowy przedwstępnej z oferentem wyłonionym w niedawnym przetargu. Jak poinformowała nas Sabina Czaplicka-Firlej, członek zarządu DK, inwestor nie wpłacił zadatku. Ponieważ oznacza to wyczerpanie procedury przetargowej, zarząd ponownie zajął się sprawą. W środę zdecydował, że "będzie kontynuował działania zmierzające do sprzedaży nieruchomości". Zamierza się przy tym stosować do procedury wynikającej z decyzji walnego zgromadzenia akcjonariuszy. W kwietniu tego roku WZA nie podjęło uchwały, która zezwalała na procedurę inną niż przetarg.
Według przedstawicieli Domu Książki sprzedaż budynku to konieczność. Za uzyskane w ten sposób pieniądze spółka chce sfinansować rozwój.
DK liczy, że uzyska kilkanaście milionów złotych. Transakcja może mieć pozytywny wpływ na wyniki przedsiębiorstwa. Nie tak duży jednak, jaki miałaby w okresie, kiedy firma przygotowywała sprawozdania finansowe według Polskich Standardów Rachunkowości. Teraz stosuje międzynarodowe standardy. Zgodnie z nimi musiała przeszacować wartość nieruchomości w swoich księgach. W 2003 r. Dom Książki wypracował 13,7 mln zł przychodów i miał 1,1 mln zł straty netto. W 2004 r. było to odpowiednio: 17,08 mln zł i 0,99 mln zł.
Mikołaj Burchard, od kilku tygodni prezes DK, na początku czerwca w rozmowie z nami zapowiadał, że spółka w ciągu 2-3 lat zostanie przynajmniej drugim graczem na rynku detalicznej dystrybucji książek. Zarząd zapewniał też, że nie zrezygnuje z tej strategii, nawet jeśli do sprzedaży siedziby nie dojdzie.
Przetarg z oskarżeniami w tle