Reklama

Drogie paliwo, niskie zużycie

Statystyczny Polak zużył w zeszłym roku 400 litrów paliwa, Niemiec dwa razy więcej. Z jednej strony widać więc, że krajowy rynek detalicznej sprzedaży paliw ma duży potencjał. Z drugiej, że jest ograniczony niezbyt zasobną kieszenią rodaków.

Publikacja: 25.06.2005 08:28

Zdaniem Wojciecha Ostaszewskiego, dyrektora Polskiej Izby Paliw Płynnych, małe zużycie paliwa w Polsce wynika przede wszystkim z niższej siły nabywczej Polaków. Z badań przeprowadzonych przez Izbę wynika, że statystyczny Polak z jednej pensji może kupić ok. 400 litrów oleju napędowego, gdy w krajach Europy Zachodniej nawet do 4 tysięcy oleju. - Mniejsze spożycie paliwa w Polsce to też efekt tego, że generalnie dużo nie podróżujemy. W małych miasteczkach jest sklep, poczta itp. Nie ma potrzeby przemieszczania się na większe odległości. Podobnie rolnicy - mają pola położone przy swoich gospodarstwach. Inaczej jest na Zachodzie. Tam ludzie jadą na zakupy do supermarketu, który często jest położony w innej miejscowości, dojeżdżają daleko do pracy itp. - dodaje W. Ostaszewski.

Szara strefa nie znika

Cenowy dyktat Orlenu, wciąż duża szara strefa, spadek popytu na benzynę - wzrost na LPG i wyrastające jak grzyby po deszczu stacje przy hipermarketach z tanim paliwem - taki w skrócie jest polski sektor sprzedaży detalicznej paliw. Jacek Wróblewski, dyrektor Polskiej Organizacji Handlu i Przemysłu Naftowego (POHiPN) mówi, że największym problemem, z jakim borykają się polskie i zagraniczne sieci stacji, jest olbrzymia szara strefa. - Tuż po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej szara strefa trochę się zmniejszyła. Nie trwało to jednak długo i odrodziła się na podobną skalę - mówi J. Wróblewski. Szara strefa opanowała m.in. rynek LPG, używanego do napędu samochodu. Nadal zauważa się różnice w cenie między stacjami, przekraczające 10 groszy. - Taka różnica nie świadczy o walce konkurencyjnej między stacjami. Sporo tańsze paliwo może zaoferować wyłącznie nieuczciwy sprzedawca, który część produktu wprowadza do obrotu z nielegalnych źródeł, np. bez opłaconej akcyzy - wyjaśnia J. Wróblewski.

Benzyna ustępuje LPG

W Polsce mamy do czynienia ze spadkową tendencją sprzedaży benzyny, choć w 2004 r. pierwszy raz od wielu lat paliwo sprzedał się nieco lepiej niż w 2003 r. W. Ostaszewski tłumaczy, że benzyna jest po prostu za droga dla Polaków. Rośnie za to popularność oleju napędowego.

Reklama
Reklama

Od kilku lat kierowcy masowo przystosowują swoje samochody do napędu na LPG. Specjalna instalacja kosztuje kilka tysięcy złotych, ale jeżeli kierowca dużo jeździ, koszty szybko się zwracają. Autogaz jest bowiem znacznie tańszy od benzyny i oleju napędowego. Polska jest liderem pod względem sprzedaży autogazu w Europie. Jeszcze w 1999 r. sprzedaż LPG, zgodnie z danymi Nafty Polskiej, wyniosła 400 tys. ton. W zeszłym roku oszacowano ją na 1,4 mln ton. Sprzedaż benzyny spadła w tym czasie z poziomu 5,5 mln ton rocznie do 4,2 mln ton w 2004 r.

LPG w 90-95% jest sprowadzany ze Wschodu, przede wszystkim z rafinerii w Rosji, na Białorusi, Ukrainie i Litwie. Polska Organizacja Gazu Płynnego szacuje, że zużycie gazu płynnego w Polsce, w 2004 r. wzrosło o 19% i sięgnęło 2,1 mln ton. Potencjału rynku LPG nie dostrzegł zarząd Orlenu, kierowany przez Zbigniewa Wróbla. Sławomir Golonka, odpowiedzialny za sprzedaż detaliczną, mówił wielokrotnie, że nie warto inwestować w sprzedaż LPG, gdyż Ministerstwo Finansów może bardzo szybko podnieść akcyzę i kierowcy przestaną kupować LPG. Do tej pory, mimo podwyżek akcyzy na autogaz, to paliwo nie traci popularności. Obecny zarząd Orlenu dostrzegł błąd poprzedników i do 2009 r. chce mieć 700 punktów, gdzie będzie można zatankować autogaz.

Zagraniczne sieci

coraz większe

W Polsce działa 6,9-7 tys. stacji paliwowych. Dwie najważniejsze organizacje, reprezentujące sektor paliwowy (Polska Izba Paliw Płynnych i Polska Organizacja Handlu i Przemysłu Naftowego) podają różniące się o ok. 100 stacji, wyliczenia. Nie mogą doliczyć się przede wszystkim obiektów niezależnych, często zlokalizowanych w małych wioskach. - Liczba stacji w Polsce może się znacząco już nie zmienić, jednak część obiektów nierentownych, sprzedających małe ilości paliwa może zniknąć z rynku. Zastąpią je nowe stacje - mówi Wojciech Olszewski, dyrektor Polskiej Izby Paliw Płynnych.

Spośród zagranicznych koncernów w Polsce największą sieć stacji paliw zbudowało do tej pory British Petroleum (BP). Choć spółka jest obecna w Polsce od 1991 r., to pierwszą stację koncern otworzył w 1995 r. W następnych latach BP budował kolejne stacje benzynowe, zarówno stacje własne, jak i partnerskie. Od roku 1991 r. BP zainwestował w Polsce ponad 800 mln USD. Koncern zarządza siecią prawie 300 stacji paliw. Na wszystkich znajduje się całodobowy sklep, na wielu jest myjnia automatyczna i ręczna. Klienci mają do dyspozycji Petit Bistro na stacjach własnych. Większość stacji partnerskich posiada bar, restauracje lub dodatkowo motel.

Reklama
Reklama

Shell i Slovnaft na sprzedaż

Kolejne miejsce wśród zagranicznych koncernów zajmuje Shell. Pierwszą stację otworzył w 1994 r. w Gdańsku. W ostatnich kilkunastu latach Shell zainwestował u nas prawie 500 mln USD. Za część tej kwoty wykupił udziały w Texaco Polska, sieć należącą do Dexpolu i DEA Mineraloel. Część pieniędzy została z kolei przeznaczona na budowę nowych obiektów. Teraz w barwach koncernu działa w kraju ponad 200 stacji benzynowych.

Kolejnym dużym zagranicznym koncernem, obecnym na krajowym rynku sprzedaży detalicznej paliw jest norweski Statoil. Koncern posiada w Polsce ponad 220 stacji benzynowych. Wszystkie wymienione wyżej przyczyny sprawiają, że koncentruje się na detalicznym handlu paliwem.

Siecią składającą się z 66 stacji, działających pod logo Jet dysponuje amerykański koncern ConocoPhillips. Spółka ma też osiem obiektów sprzedających paliwo przy supermarketach. Amerykanie planują rozbudowę sieci, a także rozbudowują istniejące obiekty. Sklepy "Jiffy", działające przy stacjach JET, oprócz produktów pierwszej potrzeby już oferują, albo wkrótce będą oferować, usługi internetowe.

Prawie 50 stacji działających pod logo Esso należy do koncernu ExxonMobil z siedzibą w Teksasie. Amerykanie pierwszą stację otworzyli w Polsce w 1991 r., w Poznaniu. Teraz stacje Esso są wystawione na sprzedaż. Podobnie zresztą jak kilkanaście obiektów zbudowanych w Polsce przez, należący do węgierskiego MOL-a, Slovnaft.

Orlen i Lotos mają plan...

Reklama
Reklama

Największym przegranym na rynku detalicznym jest Orlen. Płocki koncern w ostatnich latach koncentrował się na rozwoju części rafineryjnej i petrochemicznej. Taka polityka doprowadziła do tego, że Orlen, który jeszcze kilka lat temu miał ok. 40% polskiego rynku detalicznego sprzedaży paliw, teraz ma ok. 27%. Rynek odbierały polskiej spółce przede wszystkim zagraniczne sieci, jak BP, Statoil czy Shell. Orlen chce do 2009 r. mieć 30%. Obecnie sieć płockiej spółki składa się z ponad 1900 stacji (1300 stacji własnych, reszta to patronackie i franczyzowe) i może jeszcze zmaleć. Stare i w pełni zamortyzowane obiekty będą bowiem likwidowane. Orlen chce też budować nowe stacje, położone w dobrych lokalizacjach. O rynek chce też walczyć Lotos. W tym celu gdańska spółka opracowała program Prosta. Zakłada on, że do 2010 r. spółka wyda 500 mln zł na inwestycje w detaliczną sprzedaż paliw. Spółka chce osiągnąć co najmniej 12-proc. udział w rynku oraz zwiększyć liczbę stacji do 500. Teraz udział Lotosu w polskim rynku wynosi ok. 6,5%, a sieć firmy składa się z 383 obiektów.

Ważne składy podatkowe

Dla sektora detalicznego bardzo ważna jest instytucja składu podatkowego, która w Polsce funkcjonuje od maja zeszłego roku. Do tej pory powstało u nas ok. 200 składów magazynujących LPG oraz kilkadziesiąt składów benzyny i olejów.Na czym polega skład podatkowy? Otóż to właśnie z tego miejsca (najczęściej są to duże hurtownie, magazyny) odprowadza się podatek akcyzowy. Przed 1 maja 2004 r. podatek odprowadzały same stacje paliwowe. Ze względu na dużą liczbę obiektów, przypilnowanie odprowadzania akcyzy było właściwie niemożliwe. Szara strefa kwitła. Teraz łatwiej jest skontrolować 200-300 składów, choć jak mówi J. Wróblewski, w dalszym ciągu kontrola tych instytucji jest zbyt słaba. Są takie składy, z których celnik wychodzi na kilka godzin. - W tym czasie można sprzedać dużo paliwa bez akcyzy - mówi J. Wróblewski. Janusz Piotrowski, dyrektor biura polityki finansowej w Nafcie Polskiej przypomina, że status składu muszą mieć w Polsce wszyscy producenci paliw. O status muszą też wystąpić firmy handlujące na dużą skalę paliwami, chyba że korzystają z usług składów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama