Papiery, sprzedane inwestorom po 116 pensów za sztukę (środek przedziału cenowego), w pierwszej godzinie notowań w Londynie zyskały nawet 13 pensów. Po południu kurs wzrósł jeszcze o 3,5 pensa. Udany debiut odzwierciedlił zatem wcześniejszy duży popyt na akcje spółki, który ponadtrzykrotnie przewyższył liczbę oferowanych papierów.

Oferta PartyGaming, największego na świecie operatora internetowych kasyn, przyniosła założycielom i właścicielom firmy 907 mln funtów. To zaś oznacza, że był to największy debiut na londyńskiej giełdzie od lipca 2003 r., kiedy z ofertą wartą 1,2 mld funtów wchodziła na parkiet wydająca książki telefoniczne firma Yell.

Jednocześnie PartyGaming stało się największą spółką, jaka zawitała na London Stock Exchange w ostatnich pięciu latach. W momencie debiutu kapitalizacja zarejestrowanego w Gibraltarze i liczącego zaledwie osiem lat przedsiębiorstwa wyniosła 4,6 mld funtów, czyli była większa od giełdowej wartości linii lotniczych British Airways czy sieci sprzedaży detalicznej Dixons. Kapitalizacja PartyGaming ulokowała firmę w szóstej dziesiątce spółek z LSE, dając tym samym wszelkie podstawy, by przy najbliższej okazji została ona włączona do indeksu brytyjskich blue chipów FTSE-100.

Inwestorzy, którzy kupili akcje PartyGaming, liczą, że branża internetowego hazardu będzie się rozwijać w równie szalonym tempie, jak dotychczas. Według firmy Christensen Capital Advisors, rynek internetowego pokera wzrósł z 90 mln USD w 2002 r. do 1 mld USD w ub.r., a przez najbliższych pięć lat ma się rozwijać po 22% rocznie (menedżerowie PartyGaming mówią, że firma kontroluje teraz 54% tego rynku). Z drugiej jednak strony akcjonariusze PartyGaming muszą wykazać się sporą skłonnością do ryzyka, bo działającym w internecie kasynom grozi delegalizacja i sankcje karne ze strony władz USA. Za Atlantykiem PartyGaming uzyskuje blisko 90% swoich przychodów, które w zeszłym roku wyniosły 601 mln USD.