Reklama

Ufajmy bankom centralnym

Agencje ds. inwestycji zagranicznych, takie jak nasz PAIiIZ czy słowackie SARIO, zawyżają kwoty inwestycji bezpośrednich. Bardziej wiarygodne dane podają banki centralne. Wynika z nich, że najwięcej inwestycji bezpośrednich przyciągnęły Węgry - pierwsze przekroczyły poziom 50 mld euro.

Publikacja: 02.07.2005 08:25

- W ubiegłym roku do Polski napłynęły bezpośrednie inwestycje zagraniczne o łącznej wartości 7,86 mld USD. Oznacza to wzrost w porównaniu z rokiem 2003 aż o 23% - poinformował w kwietniu tego roku Andrzej Zdebski, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych. - Osiągnęliśmy najwyższy napływ BIZ od czterech lat - dodał. Jego zdaniem, tendencja wzrostowa utrzyma się także w kolejnych latach, a poziom 10 mld USD uda się zapewne osiągnąć w 2006 roku.

Tylko tendencja się zgadza

O tendencji wzrostowej w napływie bezpośrednich inwestycji zagranicznych mówią także przedstawiciele Narodowego Banku Polskiego. Jednak według NBP, łączna wartość BIZ, jakie napłynęły do Polski w 2004 roku, tylko nieznacznie przekroczyła poziom 6,1 mld USD. Różnica w danych publikowanych przez obie instytucje wynosi zatem ponad 25%. Wcześniej skala rozbieżności bywała jeszcze większa, np. w 2003 roku przekraczała 50%!

Skąd te różnice? Bank centralny opiera swe wyliczenia na danych z bilansu płatniczego. Uwzględnia przy tym kapitał podstawowy (akcyjny lub udziałowy), wnoszony w postaci pieniężnej lub jako aport, dopłaty do kapitału, reinwestowane zyski oraz inne należności i zobowiązania związane z zadłużeniem między przedsiębiorstwami powiązanymi kapitałowo (głównie kredyty inwestorów).

PAIiIZ od lat stosuje tę samą, opracowaną jeszcze na początku lat 90., metodologię. - Stworzyliśmy ją wtedy, gdy nie było jeszcze żadnych innych sposobów liczenia, a nawet szacowania napływu inwestycji zagranicznych - wyjaśnia Robert Seges, dyrektor departamentu informacji gospodarczej PAIiIZ. Agencja co roku wysyła do wszystkich inwestorów zagranicznych ankiety, w których pyta m.in. o wielkość inwestycji poczynionych w minionym roku. Ponieważ jednak nikt nie ma obowiązku udzielania odpowiedzi na postawione pytania, nie każda firma odsyła wypełnione ankiety. Np. dane za rok 2004 PAIiIZ otrzymał od ok. 40% inwestorów. - Jeśli wiemy, że jakaś firma poczyniła znaczące inwestycje, ale nie odpowiedziała na naszą ankietę, pracownicy agencji próbują uzyskać od niej informacje np. telefonicznie - dodaje Robert Seges.

Reklama
Reklama

Dlaczego zatem sumy podawane przez agencję są co roku wyższe niż wyliczenia NBP, choć - jak się wydaje - powinny być raczej mniejsze?

Metoda NBP lepsza

Zasadniczy problem polega najwyraźniej na tym, że agencja nie sprawdza informacji podawanych przez inwestorów w odsyłanych ankietach. - Nie weryfikujemy tych danych, bo nie mamy dostępu do żadnych innych źródeł ujmujących inwestycje dokonane przez poszczególne firmy - wyjaśnia dyrektor departamentu informacji gospodarczej PAIiIZ. Dodaje jednak, że dotychczas agencja nie spotkała się z przypadkiem, żeby firmy podawały nierzetelne dane.

- W sumie zgadzam się, że metoda NBP jest lepsza - przyznaje dyrektor Seges. PAIiIZ co roku jednak sam próbuje liczyć napływ zagranicznych inwestycji, zamiast oprzeć się na rzetelniejszych danych z banku centralnego. - Mamy świadomość mankamentów naszej listy, ale nasza informacja jest nastawiona na firmy - tłumaczy R. Seges i dodaje, że to jedyny spis, z którego wynika, jak duże inwestycje poczyniły w Polsce konkretne zagraniczne firmy.

Słowacki hurraoptymizm

Podobnie zresztą postępują nasi sąsiedzi. Słowacka agencja ds. inwestycji zagranicznych SARIO oznajmiła jeszcze w grudniu ub.r., że był to najlepszy okres w całej jej historii. - W 2004 roku SARIO z ministerstwem gospodarki z sukcesem zaimplementowała na Słowacji aż 46 projektów inwestycyjnych o łącznej wartości ok. 1,8 mld euro - powiedział Roman Kuruc, prezes tej agencji.

Reklama
Reklama

Te szumne deklaracje nijak mają się jednak do danych ze Słowackiego Banku Centralnego. Według niego - znowu wyliczenia oparte na bilansie płatniczym - tamtejsza gospodarka faktycznie przyciągnęła w 2004 roku zagraniczne inwestycje o łącznej wartości 880 mln euro. Różnica wynosi zatem ponad 100%!Dodajmy jeszcze, że Słowacy nie poprzestają na deklaracjach dotyczących tego, ile inwestycji już udało się im przyciągnąć. Pod koniec marca słowacki minister gospodarki Pavol Rusko zadeklarował, że do końca 2005 roku wartość bezpośrednich inwestycji zagranicznych u naszych południowych sąsiadów sięgnie 100 mld koron, czyli - według obecnego kursu - ok. 2,6 mld euro!

Czesi wierzą bankowi

W Republice Czeskiej z kolei sytuacja jest zupełnie inna. Agencja Czechinvest podaje na swojej stronie internetowej, że w 2004 roku pośredniczyła w realizacji 145 zagranicznych i rodzimych projektów inwestycyjnych, których łączna wartość przekroczyła 50 mld koron, czyli 1,92 mld USD. - Zdecydowana większość z tych projektów to inwestycje zagraniczne - powiedziano nam z biurze prasowym Czechinvestu.

Dane oparte na bilansie płatniczym, które podaje tamtejszy bank centralny, mówią z kolei, że w 2004 roku do Czech napłynęły bezpośrednie inwestycje zagraniczne na ponad... 4,3 mld USD.

Skąd ta różnica? - My wykazujemy tylko te projekty, które przeszły przez nasze ręce - wyjaśnił nam pracownik Czechinvestu. - Łączną wartość inwestycji zagranicznych, jakie w kolejnych latach napływają do Republiki Czeskiej, podaje nasz bank centralny - dodał.

Węgrzy są najlepsi

Reklama
Reklama

Metoda obliczeń oparta na bilansie płatniczym pokazuje, że najskuteczniejszym krajem naszego regionu w wabieniu inwestycji bezpośrednich są Węgry. Tam w ubiegłym roku napłynęło w tej postaci 6,3 mld euro. W I kw. tego roku Węgry - jako pierwszy kraj naszego regionu - przekroczyły poziom 50 mld euro łącznej kwoty zaangażowanej przez zagranicznych inwestorów bezpośrednich. Polska nie jest daleko w tyle - do 50 mld zabrakło w I kw. niespełna 400 mln euro. W Czechach bezpośrednie inwestycje zagraniczne miały w końcu marca wartość 43,1 mld euro.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama