Reklama

Ameryka w zawieszeniu

Są małe szanse na to, by amerykańskie indeksy pokonały niebawem tegoroczne szczyty, dając tym samym sygnały kupna. Prawdopodobne jest natomiast, że rynek akcji za oceanem dalej będzie tkwić w trendzie bocznym, trwającym już ponad pół roku.

Publikacja: 02.07.2005 08:28

Najważniejszym wydarzeniem mijającego tygodnia była decyzja amerykańskiego Fed o podwyższeniu stóp procentowych o 25 pkt bazowych, do 3,25%. To najwyższy poziom od prawie 4 lat. Z kolei stopa realna (uwzględniająca wskaźnik inflacji za ostatnie 12 miesięcy) wróciła do poziomu sprzed niecałych 3 lat, i obecnie wynosi prawie 0,5%. Na razie rosnące już od dokładnie roku stopy Fedu mają dość ograniczony wpływ na koniunkturę giełdową za oceanem. S&P 500 jest wyżej niż przed rokiem. Wyższe koszty pieniądza spowodowały nie tyle zakończenie hossy, ile wyhamowały jej dynamikę. Ponieważ z komunikatów banku centralnego wynika, że polityka pieniężna będzie nadal zaostrzana, nie ma co spodziewać się szybkiej zwyżki kursów akcji.

Podwyżki stóp

nie przeceniają akcji

Na podstawie historii notowań w USA można stwierdzić, że mitem jest prosta zależność, jakoby podwyżki stóp prowadziły automatycznie do spadków na giełdzie, i odwrotnie - jakoby obniżki kosztów pieniądza wywoływały boom na rynku akcji. Dzieje się tak dlatego, że ruch stóp procentowych jest odzwierciedleniem koniunktury gospodarczej. Łagodzenie polityki pieniężnej nie wyprzedza bowiem faktów, lecz jest reakcją na zmiany w gospodarce, takie jak spadek dynamiki produkcji przemysłowej. Wystarczy przypomnieć okres XII 2000 - VIII 2003 r. W tym czasie stopy obniżono radykalnie z 6,5% do 1%. Tymczasem rynek akcji przeżył jedno z największych załamań w historii. Co można powiedzieć z kolei o reakcji inwestorów na serie podwyżek w ostatnich 20 latach? Najczęściej okres zaostrzania polityki pieniężnej prowadził do wyhamowania hossy, ale nie wywoływał bessy.

Czynniki fundamentalne nie pozwalają prognozować hossy takiej, jak choćby w 2003 r. Na razie do wniosków takich nie skłania także analiza techniczna. Podobnie jak przed rokiem, indeks S&P 500 tkwi w wielomiesięcznym trendzie bocznym. Jego dolną granicę wyznacza kwietniowy dołek - 1137,5 pkt, górną zaś - marcowe maksimum (1225 pkt). W czerwcu pojawiła się szansa ataku na szczyt hossy i w efekcie - wyrwanie się indeksu z konsolidacji. Drożejąca ropa naftowa stała się bezpośrednim pretekstem, by próba ta się nie powiodła, chociaż to nie jedyny czynnik powstrzymujący byki. W dłuższym terminie sytuacja pozostaje zatem bez zmian - utrzymuje się trend boczny.

Reklama
Reklama

Między wsparciem

a oporem

Natomiast w perspektywie średnioterminowej (kilka, kilkanaście tygodni) sprawa nie jest już taka prosta. Mimo ostatniej korekty i oddalenia się od wspomnianego szczytu, indeks nie znalazł się jeszcze w trendzie spadkowym. Jedną z przeszkód dla spadków jest kwietniowy szczyt (1191 pkt), stanowiący obecnie wsparcie. Ta bariera skutecznie powstrzymywała niedźwiedzie już kilka razy od połowy maja. Na tym samym poziomie przebiega poza tym linia trendu wzrostowego, wychodząca z kwietniowego dołka. Ta kombinacja wsparć może zadecydować o koniunkturze w najbliższym czasie. Ich zdecydowane przebicie będzie oznaczało odwrócenie trendu na spadkowy. W takim przypadku będzie można prognozować zniżkę S&P 500 nawet do dolnej granicy wspomnianego wyżej, długoterminowego trendu bocznego (1137,5 pkt), choć jest to raczej pesymistyczny scenariusz. Jeśli nie nadejdą jakieś skrajnie negatywne informacje z gospodarki, bardziej prawdopodobne wydaje się zatrzymanie spadków znacznie wcześniej.

Z kolei odwrotny scenariusz to powrót indeksu do czerwcowego szczytu (1217 pkt), który jest niewiele oddalony od kluczowej bariery na wysokości 1225 pkt. Pokonanie tej strefy wydaje się mało prawdopodobne.Zupełnie inaczej niż w przypadku S&P 500 wygląda średnioterminowa sytuacja techniczna rynku technologicznego. O ile główny amerykański indeks walczy o utrzymanie wsparć, to Nasdaq Composite znajduje się tuż poniżej silnego oporu, a droga do dalszych spadków wydaje się stać otworem. Technologiczny indeks dwukrotnie na przestrzeni ostatnich kilku tygodni próbował sforsować barierę wynikającą z serii szczytów z lutego (ok. 2090 pkt). Na razie bezskutecznie. Na niekorzyść nie tylko segmentu spółek technologicznych, ale także szerokiego rynku akcji świadczy fakt, że do trendu wzrostowego nie może powrócić wykres siły relatywnej Nasdaqa względem S&P 500. Zazwyczaj dzieje się bowiem tak, że wzrost tego wskaźnika towarzyszy zwyżkom wszystkich indeksów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama