W Nowym Jorku ceny ropy naftowej zbliżyły się w piątek do 62 USD, a w Londynie przekroczyły barierę 60 USD za baryłkę. Wzmożone zakupy spowodowane były obawami, że huragan Dennis zniszczy amerykańskie terminale importowe i urządzenia wydobywcze na Zatoce Meksykańskiej. Huragan ten dostał kategorię 4 w 5-stopniowej skali określającej siłę sztormu. Royal Dutch/Shell, BP, Anadarko Petroleum Corp. i inne spółki naftowe ewakuowały w piątek pracowników platform wiertniczych. Stany położone nad Zatoką otrzymują ponad połowę ropy naftowej importowanej przez USA i pochodzi z tego regionu 30% krajowego wydobycia tego surowca. Wobec możliwości zniszczeń tamtejszej infrastruktury żaden trader nie chciał przed weekendem ryzykować, że mu później zabraknie ropy. W ub.r. ceny ropy wzrosły w Nowym Jorku w ciągu miesiąca o 22%, gdy huragan Ivan zniszczył platformy i rurociągi nad Zatoką. Sezon huraganów nad atlantyckim wybrzeżem USA trwa od czerwca do października.
Analitycy przewidują, że wprawdzie część ryzyka związanego z huraganem Dennis jest już uwzględniona w cenach ropy, ale jeśli zniszczenia będą znaczne, to ropa jeszcze bardziej zdrożeje. Jeśli natomiast Dennis nie wyrządzi szkód, to ceny mogą dość znacznie spaść.
Na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie baryłka ropy Brent z dostawą w październiku kosztowała w piątek po południu 60,32 USD w porównaniu z 59,28 USD na czwartkowym zamknięciu i 57,54 USD przed tygodniem.