Londyńskie zamachy terrorystyczne nie doprowadziły do załamania trendów panujących na światowych rynkach finansowych i surowcowych. Na wykresach europejskich indeksów czwartkowa paniczna reakcja inwestorów wygląda jak przejściowy incydent. Nawet brytyjski FT-SE 100 powrócił do długoterminowej tendencji wzrostowej. W konsolidacji u szczytów hossy znajduje się niemiecki DAX. W tym przypadku nie widać jednak szans na wielką hossę, bo na to nie pozwalają dane ekonomiczne. Roczna dynamika produkcji przemysłowej znowu spadła. Według ekonomistów nie ma szans na ożywienie popytu krajowego z powodu wysokiego bezrobocia.
Pozytywnie wygląda sytuacja amerykańskiego S&P 500. Indeks zdołał obronić ostatnio bardzo ważne wsparcie. Po pierwsze, odbił się od linii średnioterminowego trendu wzrostowego, biegnącej od kwietniowego dołka. Na marginesie trzeba stwierdzić, że linia ta staje się coraz bardziej wiarygodna - przebiega już po 5 lokalnych minimach. Przy wsparciu w postaci właśnie tej prostej S&P 500 zmierza ku szczytom hossy. Strefa oporu jest już blisko. Rozciąga się pomiędzy czerwcowym maksimum (1217 pkt) a szczytem marcowym (1225 pkt). W tej okolicy rozegrają się losy trendu wzrostowego.
Nieco inaczej przedstawia się sytuacja rynku technologicznego za oceanem. Nasdaq Composite już od końca maja znajduje się w konsolidacji tuż poniżej silnego oporu. Jest nim seria szczytów z lutego i marca (ok. 2090 pkt). Pokonanie tej bariery otworzy drogę do zwyżki ku długoterminowemu maksimum z końca grudnia ub.r. - 2178 pkt. Z kolei nieudany atak na opór nie będzie automatycznie stanowił sygnału sprzedaży. Większe spadki staną się natomiast realne dopiero po pokonaniu czerwcowego dołka - 2045 pkt.
Na razie żadnych sygnałów nie wysyła wykres siły relatywnej Nasdaqa względem S&P 500. Podobnie jak sam indeks, pozostaje on w krótkoterminowym trendzie bocznym. Jeśli pokona on jednak ostatnie maksimum, będzie to sygnał nadchodzącej przewagi spółek technologicznych nad szerokim rynkiem.