W opisywanym modelu inwestowania kontrariańskiego przyjąłem założenie, że artykuły o koniunkturze na warszawskiej giełdzie pojawiają się na pierwszych stronach gazet w kluczowych momentach. Testowaną hipotezą jest możliwość opracowania modelu inwestowania kontrariańskiego, który będzie umożliwiał osiąganie ponadprzeciętnych (anormalnych) stóp zwrotu w oparciu o punkty odniesienia (sygnały), generowane przez pojawianie się artykułów o koniunkturze na warszawskiej giełdzie. Założyłem - zgodnie z przesłankami kontrariańskiego myślenia i inwestowania - że pojawienie się takiego artykułu po silnym wzroście (spadku) cen na giełdzie będzie automatycznym sygnałem do redukcji (zwiększenia udziału) akcji, bez względu na inne dostępne informacje. Oznacza to w praktyce, że mamy do czynienia z pasywną strategią inwestycyjną, w przypadku której odrzuca się możliwość podejmowania jakichkolwiek innych działań, poza dostosowaniem udziału akcji po pojawieniu się sygnału - artykułu dotyczącego zachowania się cen na warszawskiej giełdzie na pierwszej stronie dwóch najbardziej poczytnych i wpływowych polskich dzienników - "Gazety Wyborczej" (GW) lub "Rzeczpospolitej" (Rz). Uzasadnieniem wyboru tych dwóch dzienników jest - po pierwsze - ich nieprzerwane funkcjonowanie w całym analizowanym 6-letnim okresie od końca 1998 r. do końca 2004 r., po drugie - wysoki udział w rynku czytelniczym (co najmniej kilkaset tysięcy czytelników dziennie, w tym zarówno inwestorzy instytucjonalni, jak i indywidualni).
1999 - brazylijski krach
wyznaczył dołek
W 1999 r. pierwszy artykuł o sytuacji na warszawskiej giełdzie pojawił się 15 stycznia w "Rzeczpospolitej"1. Po krachu na rynku brazylijskim, gdzie główny indeks stracił 10%, inwestorzy wyprzedawali akcje. Kolejny artykuł pojawił się w "Rzeczpospolitej" już następnego dnia - 16 stycznia2. Rynki na całym świecie, w tym warszawska giełda, nadal notowały silne zniżki. Zgodnie z założeniami modelu był to sygnał kupna akcji. I faktycznie w późniejszym okresie okazało się, że 15 stycznia warszawska giełda zanotowała najniższy poziom notowań w całym 1999 r. W kolejnych miesiącach akcje systematycznie zyskiwały na wartości.
Na kolejny sygnał nie trzeba było długo czekać. Pojawił się on w "Rzeczpospolitej" już 19 stycznia3. Tym razem charakter artykułu był optymistyczny, ponieważ po uwolnieniu kursu reala nastąpiło odbicie cen akcji na brazylijskim rynku, które z kolei doprowadziło do bardzo silnego wzrostu kursów na światowych rynkach, w tym na naszej giełdzie. Zgodnie z założeniami, był to sygnał sprzedaży. Fala wzrostowa trwała jednak nieco dłużej, do 1 lutego, kiedy WIG osiągnął 14,7 tys. pkt. Można zatem stwierdzić, że tym razem sygnał okazał się (nieco) przedwczesny. W pierwszych dniach lipca "Rzeczpospolita" ponownie w optymistycznym tonie opisywała wydarzenia na warszawskiej giełdzie4. Drugi sygnał sprzedaży akcji okazał się skuteczniejszy od pierwszego. Co prawda, fala wzrostowa trwała jeszcze 10 dni, ale WIG osiągnął niewiele wyższy poziom (17,7 tys. pkt). Następne tygodnie przyniosły znaczącą przecenę akcji.