Cena aluminium na londyńskiej giełdzie wzrosła w ciągu siedmiu sesji o 7,5%. Była to reakcja na półroczne minimum odnotowane 1 lipca i na informacje o zamknięciu niemieckich hut tego metalu przez norweski koncern Norsk Hydro.
Zbyt długo powyżej poziomu 1800 USD cena aluminium zapewne się nie utrzyma, gdyż nie zmieniły się inne czynniki wskazujące na stopniowe tanienie metali. Produkcja aluminium w Chinach, które i pod tym względem przodują już na świecie, ma wzrosnąć w tym roku szybciej niż o prognozowane wcześniej 12%. Według najnowszych prognoz, Chiny wyprodukują w tym roku 7,5 mln ton aluminium w porównaniu z 6,67 mln ton w ub.r. Wcześniej spodziewano się, że wysokie koszty surowca i braki prądu elektrycznego zmuszą do zamknięcia 10 z ponad stu tamtejszych hut. Okazało się jednak, że alumina w II kwartale zaczęła tanieć, a ograniczenia w dostawach energii były mniejsze niż zakładano. Chiny mają zużyć w tym roku 6,8 mln ton aluminium, co oznacza, że staną się eksporterem netto tego metalu. Przy spodziewanym spowolnieniu tempa wzrostu gospodarczego musi to spowodować spadek cen.
Na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono wczoraj po południu 1816 USD, o (2 USD, 0,1%), więcej niż na poniedziałkowym zamknięciu. Była to cena najwyższa od 29 kwietnia br. W miniony wtorek na zamknięciu sesji aluminium kosztowało w Londynie 1705 USD za tonę.