- Marża poniżej jednego punktu procentowego przy niewielkim udziale własnym kredytobiorcy to bardzo niski poziom - powiedziała Justyna Galbarczyk, dyrektor zarządzająca pionem finansowania nieruchomości w PKO BP. Zdaniem Tomasza Gryna, szefa departamentu kredytów hipotecznych w ING Banku Śląskim, z czasem dojdziemy do standardów zachodnich, gdzie marże banków przy kredytach hipotecznych są na poziomie 0,3-0,5 punktu procentowego. Już teraz na polskim rynku są dostępne kredyty, których oprocentowanie jest równe stawce WIBOR powiększonej o zaledwie 50 punktów bazowych.

W większości banków klienci są zachęcani niewielkim oprocentowaniem kredytów denominowanych w walutach obcych. Ale nie wszyscy gracze pozyskują w ten sposób kredytobiorców. - Uważamy, że oferowanie kredytów we frankach szwajcarskich to wystawianie klienta na ryzyko, którego on nie jest w stanie ocenić - stwierdził Michał Szczurek, wiceprezes ING BSK. Jego bank, podobnie jak Pekao, udziela wyłącznie kredytów złotowych. Czy inni są nie fair wobec klientów? - Zawsze mówimy klientowi o ryzyku walutowym. Przedstawiamy mu symulację, jaka byłaby wysokość jego raty przy różnych scenariuszach rozwoju sytuacji na rynku walutowym - powiedziała Justyna Galbarczyk.

Sposobem na powiększenie udziału w rynku może być nie tylko cena, ale i modyfikacja oferty i wprowadzanie nowych produktów. Np. ING BSK zaproponował linię kredytową zabezpieczoną hipoteką. - Chcemy dotrzeć z tym produktem do ludzi, którzy mają domy, mieszkania o większej wartości, lepiej wykształconych, z doświadczeniem w inwestowaniu - powiedział Tomasz Gryn. - W ciągu kilku lat chcemy podpisać umowy na takie kredyty o wartości miliarda złotych - dodał.

Tegoroczny plan sprzedaży kredytów hipotecznych w ING BSK to 300-350 mln zł. W pierwszym półroczu zawarto umowy na 140 mln. W tym czasie Bank Millennium udzielił kredytów na kwotę ponad 900 mln zł, głównie w walutach obcych.