Marek Michałowski, prezes Budimeksu, z rezerwą podchodzi do najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego, mówiących o ponad 8-proc. wzroście w branży budowlanej w I półroczu br. - W całym 2005 roku wzrost może być niestety niższy. Musimy pamiętać, że pierwsze półrocze ubiegłego roku było bardzo słabe dla budownictwa, a poprawa przyszła w drugiej połowie 2004 roku i była kontynuowana w pierwszych miesiącach bieżącego roku - wyjaśnia. Mimo że Budimex w ostatnim czasie mógł się pochwalić wielomilionowymi kontraktami (podobnie jak inne czołowe firmy z branży), prezes mówi o wyhamowaniu ożywienia na rynku.
20-proc. wzrost sprzedaży
- Spodziewamy się, że w tym roku sprzedaż Budimeksu wzrośnie o około 20% (w 2004 roku wyniosła 2,14 mld zł - red.) - zapowiada prezes Michałowski. Zastrzega jednak, że portfel zamówień nie powiększa się już tak szybko. - Jeśli na początku 2006 roku nasz backlog wyniesie 2,5 mld zł, czyli utrzymamy poziom z początku bieżącego roku, będziemy zadowoleni. Dodaje, że na rynku jest wciąż bardzo duża konkurencja, przez co spółki - aby wygrywać kontrakty - muszą rezygnować ze swoich marż. - Wygranie przetargu w budownictwie drogowym przy zakładanej dodatniej marży jest teraz niemal niemożliwe. Nie rezygnujemy jednak z tej istotnej dla nas działalności. To do tego segmentu trafia najwięcej środków z funduszy unijnych, napędzających koniunkturę. Nie możemy więc sobie pozwolić na utratę wiodącej pozycji - argumentuje Marek Michałowski. Zapowiada, że cała grupa zanotuje co najmniej niewielki zysk.
Wspólnie z Ferrovialem
Szansy na większe zarobki Budimex upatruje w działalności deweloperskiej. Podobnie jak analitycy rynku, prezes uważa, że ten segment w najbliższych latach będzie się dynamicznie rozwijał, a ceny mieszkań będą rosnąć.