W czwartek rada nadzorcza Ruchu (Skarb Państwa ma w niej 8 przedstawicieli) zapoznała się z warunkami porozumienia, na mocy którego zarząd firmy udzielił gwarancji zatrudnienia pracownikom. Obrady RN zakończyły się późnym wieczorem. W piątek Anna Giler, przewodnicząca rady, nie była dostępna. Nie wiadomo więc, czy i jak rada oceniła krok zarządu kolportera. Janusz Kwiatkowski, rzecznik Ministerstwa Skarbu Państwa (i członek rady nadzorczej Ruchu), nie chciał się na ten temat wypowiadać.
Ruch nie planuje zwolnień
Z nieoficjalnych rozmów z uczestnikami posiedzenia wynika, że rada nie podjęła żadnej uchwały odnośnie gwarancji. Odbyła się za to dyskusja na ten temat. Zarząd Ruchu wskazywał, że gwarancje, których udzielił, pozostaną bez wpływu na wynik finansowy spółki. Tłumaczono, że firma zakończyła już etap restrukturyzacji, polegający na redukcji zatrudnienia, więc nie będzie ponosiła już kosztów zwolnień. W takiej sytuacji gwarancje udzielone pracownikom mają przede wszystkim efekt psychologiczny.
- Należy pamiętać, że Ruch ma za sobą etap głębokiej restrukturyzacji, polegający na zmianach w stanie zatrudnienia. Tylko od 2001 r. liczba etatów w firmie spadła o 2 tysiące. Obecny stan zatrudnienia to 5,8 tys. osób. Nie planujemy zwolnień, a wręcz przeciwnie - potwierdza Piotr Biernacki, dyrektor biura komunikacji społecznej Ruchu.
- Na podstawie dostępnych informacji prasowych sądzimy, że gwarancje udzielone przez zarząd pracownikom są niższe niż średnie gwarancje udzielane w tym czasie przez spółki np. sektora energetycznego, a z pewnością nie odbiegają w górę od gwarancji udzielonych przez spółki wybierające się ostatnio na GPW, takie jak Polmos Białystok czy Police. Z całą pewnością nie obniżają one wartości firmy w oczach potencjalnych inwestorów - proszę spojrzeć chociażby na gwarancje dla pracowników Polmosu Białystok udzielone im przez inwestora amerykańskiego - dodaje Biernacki.