Sesja na GPW nie była przełomowa, więc zwrócę dzisiaj uwagę na felieton J. Jankowiaka, który skrytykował "półprzezroczystość" podejmowanych decyzji przez RPP. W ostatnich miesiącach mocno wzrosło znaczenie nastawienia Rady w polityce pieniężnej, a ze względów, nazwijmy to proceduralnych, wyniki głosowania nad nastawieniem publikowane są dopiero w projekcji inflacji.

Nikt się tą kwestią nie zajmował w ostatnich latach, bo i też RPP nie korzystała z tego instrumentu utrzymując neutralne nastawienie w trakcie całego cyklu obniżek stóp. W tej chwili mamy sytuację taką, że rozkład głosów nad zmienianym ostatnio dwukrotnie nastawieniem poznamy dopiero w sierpniu. Kolejna skaza w mało przejrzystym procesie komunikacji Rady z uczestnikami rynku. Części czytelników wyda się to błahym problemem, ale czasami rozkład głosów okazuje się sygnałem ważniejszym niż nawet sama decyzja o poziomie stóp. Przykładem choćby reakcja rynków na publikowanie szczegółów głosowań z posiedzenia Banku Anglii. Gdyby Rada tych głosów rozsądku zaczęła słuchać, to mogłaby jeszcze sztywno ustalić godzinę publikacji komunikatu. Ale w ostatnich już latach to walka z wiatrakami i pewnie RPP do wyborów nie zdąży. A po wyborach... PO i PIS są za rozwiązaniem RPP.

Kierunek indeksów na ten tydzień ustalą dopiero środowe wydarzenia - właśnie decyzja RPP oraz wyniki TP i BPH. Jeśli rezultaty spółek nie będą naprawdę świetne, to ja powoli skłaniałbym się do mocniejszej korekty (jeszcze nie trendu spadkowego). Wiem, że większość rynku oczekuje takiego scenariusza, ale ja w przeciwieństwie do większości rynku oczekuję go dopiero teraz. Ostatni tydzień lipca fundusze powinny zrobić jeszcze window dressing, a od początku sierpnia rozpocznie się okres przedwyborczego strachu, bez wsparcia zagranicznych inwestorów.