Dochodzenia w sprawie prezentów prowadzą amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC), Narodowe Stowarzyszenie Maklerów (NASD) oraz prokuratura w Bostonie. SEC wysłała już władzom Fidelity tzw. Well notice, informując o możliwości wniesienia sprawy na drodze cywilnej. Podobne dokumenty wysłano także do kilku byłych zarządzających Fidelity.

Władze regulacyjne chcą ustalić, na ile kosztowne prezenty dla pracowników Fidelity wpłynęły na proces wyboru biur maklerskich, z którymi współpracują fundusze inwestycyjne. Zgodnie z obowiązującymi przepisami grupy funduszy oraz inne firmy inwestycyjne zobowiązane są kierować się przy wyborze partnerów jedynie takimi kryteriami, jak cena czy jakość usług.

Aferę wykryto w ubiegłym roku podczas rutynowego audytu w Los Angeles w średniej firmie maklerskiej Jefferies Group Inc. Kontrolerzy zainteresowali się kosztownymi prezentami dla pracowników Fidelity, wśród których znalazła się także podróż prywatnym samolotem do Londynu na turniej wimbledoński. Dwaj inni pracownicy Fidelity otrzymali na Boże Narodzenie skrzynki z winem wartości 10 tys. USD. Szersze dochodzenie wykazało także, iż inna firma maklerska Jefferies, Cowen and Lazard zafundowała jednemu z zarządzających Fidelity wieczór kawalerski w Miami, płacąc między innymi za prywatny samolot, jacht i pokoje hotelowe.

Firma Fidelity Investments, znana także jako FMR Corp. i zarządzająca teraz gigantycznym kapitałem w wysokości 1,1 bln USD, zadeklarowała w wydanym oświadczeniu pełną wolę współpracy z władzami. Ukarała 16 zarządzających, z czego pięciu musiało opuścić firmę.

Regulacje NASD, egzekwowane także przez SEC, zabraniają maklerom wręczania lub przyjmowania prezentów, których wartość przekracza 100 USD. Jednocześnie przepisy dopuszczają udział w "zwykłych" imprezach o charakterze rozrywkowym, tak długo jak nie budzą one wątpliwości co do intencji ofiarodawcy.