Tym razem nie sprawdza się prawidłowość, według której miesiące letnie przynoszą na giełdowy parkiet marazm i małą aktywność inwestorów. Podobnie jak przed dwoma laty, indeksy ponownie notują nowe maksima, a obroty należą do najwyższych w ostatnich miesiącach.
Od początku tego roku koniunktura giełdowa zmieniała się już kilka razy. W lutym szybki wzrost indeksów napędzał płynący szerokim strumieniem kapitał zagraniczny. Zjawisku temu towarzyszyło znaczne umocnienie złotego względem światowych walut. W marcu na inwestorów spadł jednak zimny prysznic. Kapitał zaczął nagle uciekać z rynków wschodzących, także z Polski. Zaowocowało to spadkiem cen akcji i kursu złotego. Na dodatek zabrakło pozytywnych impulsów w gospodarce. W marcu produkcja przemysłowa zmalała o 3,7% (rok do roku), co stanowiło wynik najgorszy od blisko 3 lat. Potwierdzeniem nie najlepszej sytuacji gospodarczej i słabnącego popytu krajowego była niższa od oczekiwań inflacja - tym bardziej że w górę szybowały ceny ropy naftowej.
Globalne ożywienie
Na szczęście dla rynku akcji te negatywne tendencje nie utrwaliły się. Od kwietnia dane ekonomiczne wskazują na stopniowe ożywienie. Roczna dynamika produkcji przemysłowej rośnie już od kwietnia. W czerwcu produkcja zwiększyła się o 6,8% (rok do roku), czyli najwięcej od pół roku. To uzasadnia prognozy części ekonomistów mówiące, że druga połowa roku może być znacznie lepsza dla gospodarki. To z kolei powinno przełożyć się na lepsze wyniki spółek giełdowych. Właśnie te oczekiwania napędzają obecnie zwyżkę kursów akcji. W pewnym stopniu rosnące apetyty inwestorów mogą poskromić wyniki finansowe spółek za II kw., które zostaną opublikowane w najbliższych tygodniach.
Powrót hossy na parkiet byłby niemożliwy, gdyby nie bardzo dobra koniunktura na rynkach akcji w Europie Zachodniej i w USA. Dołek głównego amerykańskiego indeksu S&P 500 wypadł już w połowie kwietnia, czyli miesiąc wcześniej niż na GPW. Obecnie wskaźnik ten znajduje się blisko tegorocznego rekordu i równocześnie najwyżej od czterech lat. Także od kwietnia trwa silna fala wzrostowa niemieckiego indeksu DAX. Z kolei węgierski BUX przekroczył po raz pierwszy w historii poziom 20 tys. pkt. Hossa na świecie to także efekt dobrych danych gospodarczych. W czerwcu roczny wzrost sprzedaży detalicznej w USA wyniósł 9,6% - najwięcej od ponad pięciu lat. Ożywieniu gospodarczemu za oceanem nie towarzyszyła przy tym w ostatnich miesiącach presja na wzrost cen. Roczna inflacja w USA wyniosła w czerwcu 2,5%, podczas gdy jeszcze w kwietniu sięgała 3,5%.