Jeśli rządowi uda się sprzedać akcje Telstry za tę cenę, będzie to największa taka transakcja w historii światowego rynku kapitałowego. Pieniądze mają zasilić budżet, a spora ich część zostanie przekazana na specjalny inwestycyjny "Fundusz Przyszłości". Premier John Howard zapowiada, że do 2020 r. jego wartość ma sięgnąć ok. 140 mld dolarów australijskich. "Fundusz przyszłości" ma pokrywać m.in. przyszłe świadczenia emerytalne dla polityków oraz urzędników publicznych.
W 1997 r. rząd sprzedał już 33% udziałów Telstry za 14,3 mld dolarów australijskich. Dwa lata później zdecydował się na pozbycie kolejnych 16,6%, za które otrzymał 16 mld dolarów australijskich.
Przepisy umożliwiające prywatyzację Telstry władze zamierzają wprowadzić jeszcze do końca 2005 r. Wcześniej jednak decyzja o sprzedaży udziałów tego państwowego przedsiębiorstwa musi przejść procedury legislacyjne. Premier liberał John Howard potrzebuje wsparcia koalicjanta - Partii Narodowej, która ma szeroki elektorat wśród farmerów i ludzi zamieszkujących tereny rolnicze w Australii. Znaczenie wsi jest o tyle istotne z perspektywy Telstry, że od jakiegoś czasu przedsiębiorstwo narzeka na wzrastającą w kraju konkurencję w branży telekomunikacyjnej (głównie ze strony Vodafone i Singapour Telecommunications), co znacznie utrudnia jej dostarczanie usług dla ponad 6-milionowej społeczności wiejskiej. Farmerzy z kolei obawiają się, że całkowite sprywatyzowanie Telstry spowoduje, że firma i tak nie zainwestuje w mało opłacalne usługi telekomunikacyjne na ich terenach. Mark Veil, szef Partii Narodowej, chce, aby rząd przeznaczył 2 mld dolarów australijskich na wspieranie rozbudowy infrastruktury telekomunikacyjnej na wsi.