Z naszych informacji wynika, że w ciągu 14 dni od daty złożenia wniosku zarząd czeskiej spółki publicznie poinformuje o zwołaniu walnego zgromadzenia akcjonariuszy. WZA musi się odbyć w ciągu 40 dni od momentu wpłynięcia wniosku. Czeski dziennik "Lidove Noviny" poinformował wczoraj, że o zwołanie walnego wystąpił akcjonariusz posiadający ponad 3% akcji Unipetrolu. Nie wiadomo, czy jest powiązany ze Stowarzyszeniem Mniejszościowych Akcjonariuszy (SMA) Unipetrolu, które kilka dni temu deklarowało na łamach PARKIETU zamiar złożenia podobnego pisma. SMA skupia inwestorów, którzy posiadają około 10% walorów czeskiego koncernu.

Nie wiadomo, czy na WZA Orlen będzie mógł głosować. Polska spółka straciła prawo do wykonywania głosów z 62,99% akcji Unipetrolu. Po ich zakupie miała 60 dni na ogłoszenie wezwania do sprzedaży pozostających na rynku papierów (37,01%). Nie dotrzymała terminu. Nie otrzymała bowiem zgody na transakcję czeskiej komisji papierów wartościowych. Oficjalnym powodem była źle wyliczona cena wezwania, nieoficjalnym - fakt, że cena zaproponowana przez Orlen (103 korony) była zbyt niska. Mniejszościowi akcjonariusze w rozmowie z PARKIETEM powiedzieli, że zaakceptowaliby 140-150 koron za papier. - Do czasu walnego na pewno złożymy wnioski o zezwolenie na ogłoszenie wezwania. Liczymy, że komisja szybko je rozpatrzy. Jeżeli nie zdążymy, będziemy prosić komisję o przywrócenie możliwości głosowania na WZA Unipetrolu - zapowiada Dawid Piekarz, rzecznik Orlenu.

Jeśli dojdzie do walnego, a Orlen nie będzie mógł na nim głosować, przedstawiciele polskiej firmy mogą stracić reprezentanta w radzie nadzorczej. W to miejsce mniejszościowi akcjonariusze mogą powołać swoich reprezentantów. Mogą też np. uchwalić wyższą dywidendę.