Sytuacja na polskim rynku pracy stopniowo poprawia się od początku tego roku. Od stycznia do czerwca bezrobocie zmniejszyło się z 19,5% do 18%. Rośnie zatrudnienie w przedsiębiorstwach: w I półroczu było o 1,7% większe niż przed rokiem. I choć skala tego wzrostu to kropla w morzu potrzeb polskiej gospodarki, niektóre branże odczuwają poważny niedobór wykwalifikowanych pracowników.
Emigracja do UE
- Brakuje specjalistów w budownictwie, spawaczy, cieśli, zbrojarzy czy betoniarzy, bo większość wyjeżdża do pracy w Unii Europejskiej - mówi Zdzisław Sawala, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Poznaniu. Deficyt rąk do pracy mamy też w sektorze spożywczym. - Irlandia i Anglia gotowe są zatrudnić każdą liczbę wykwalifikowanych pracowników do produkcji wędlin. Oferty dostają nawet osoby, które nie znają dobrze języka angielskiego - dodaje Z. Sawala. Brakuje też kierowców, którzy mają kwalifikacje do prowadzenia dużych pojazdów. Według szefa WUP, polski rynek drenuje głównie Skandynawia, ale też Irlandia.
Popyt na wysokie kwalifikacje
Kolejny deficytowy sektor to służba zdrowia. Za granicę wyjeżdżają do pracy już nie tylko pielęgniarki, ale również lekarze i stomatolodzy. - Są oferty pracy w tych zawodach, ale nie ma zarejestrowanych osób poszukujących zatrudnienia - informuje Barbara Oleszkowicz, kierownik działu pośrednictwa pracy w powiatowym urzędzie pracy w Rzeszowie.