Zysk netto za II kw. wzrósł do 2,15 mld franków szwajcarskich (1,71 mld USD) z 2,04 mld franków w tym samym okresie ub.r. Szwajcarski bank zarobił więcej m.in. dzięki wzrostowi przychodów z opłat za zarządzanie majątkiem bogatych klientów, który zrekompensował spadek wpływów z działalności na rynku obligacji. Analitycy przewidywali jednak, że zysk będzie o 50 mln wyższy i wyniesie ok. 2,2 mld franków szwajcarskich.

Zysk przed opodatkowaniem działu bankowości prywatnej wzrósł o 11%, do 963 mln franków, czyli był o 12 mln franków wyższy od oczekiwanego przez rynek. Z kolei na bankowości inwestycyjnej UBS zarobił przed rozliczeniem się z fiskusem 1,08 mld franków, czyli 12% więcej niż rok wcześniej, co było zasługą szybkiej redukcji kosztów. W drugim kwartale przychody w dziale bankowości inwestycyjnej zmalały bowiem o 6%, do 3,69 mld franków. Powodem było mniejsze zainteresowanie klientów handlem obligacjami, walutami i instrumentami opartymi na stopach procentowych. Obroty w tym segmencie spadły o 18%. Jeśli chodzi o handel akcjami, to przychody oddziału bankowości inwestycyjnej z tego tytułu wzrosły o 3%, a z doradztwa o 17%.

Choć wyniki były gorsze od oczekiwanych, prezes UBS Peter Wuffli jest optymistą. Wskazuje przede wszystkim na bardzo mocną pozycję firmy w przyszłościowym segmencie bankowości prywatnej. - Od początku zeszłego roku UBS dokonał dwunastu przejęć w tej branży i jest teraz największym graczem na świecie na tym rynku - tłumaczył.

Inwestorzy sceptycznie przyjęli jednak raport szwajcarskiego banku. Kurs akcji UBS spadł po opublikowaniu wyników o 1,3%.