Cena miedzi na londyńskiej giełdzie wzrosła w piątek do rekordowego poziomu. Zapasy monitorowane przez ten rynek wzrosły bowiem mniej niż spodziewano się, a w firmie Asarco od pięciu tygodni trwa strajk i nic nie zapowiada jego rychłego zakończenia.

Zapasy monitorowane przez LME wzrosły o 1,125 tys. ton, do 50,925 tys. ton. Dzień wcześniej zwiększyły się o 5,8 tys. ton i analitycy również na piątek spodziewali się ich wzrostu o 3 do 6 tys. ton. Tak się jednak nie stało, a poziom 50 tys. ton to zaledwie jednodniowy światowy popyt na miedź.

Pewien niepokój na rynki surowcowe wniosła też informacja o ponownym wzroście deficytu handlowego Stanów Zjednoczonych. Świadczy to bowiem z jednej strony o wciąż dużym popycie tamtejszej gospodarki, a z drugiej grozi osłabieniem kursu dolara. Ceny surowców denominowane są zaś w amerykańskiej walucie i w tej sytuacji musiałyby niejako automatycznie wzrosnąć.

Rosnący popyt w USA potwierdzają tamtejsze zapasy miedzi. W minionym tygodniu spadły one do poziomu najniższego od 9 lat. Ta wiadomość zbiegła się z informacjami ze spółki Asarco, która produkuje ok. 1% światowej podaży miedzi. Jej zarząd nie zgadza się na żadne ustępstwa na rzecz związków zawodowych, co oznacza przedłużenie strajku w Arizonie.

Kontrakty terminowe na miedź z dostawą za trzy miesiące zdrożały w piątek po południu w Londynie o 75 USD, 2,1%, do 3605 USD za tonę. Na koniec minionego tygodnia tona miedzi kosztowała w Londynie 3567 USD.