Reklama

Gdzie to ożywienie?

Zaskakująco słabe dane o produkcji przemysłowej. W lipcu była tylko o 2,6% większa niż przed rokiem - podał GUS. Czy to znaczy, że oczekiwane ożywienie w gospodarce nie następuje?

Publikacja: 19.08.2005 08:08

Ankietowani przez PARKIET ekonomiści spodziewali się, że produkcja przemysłowa wzrośnie w lipcu średnio o 4,3%. Najbardziej optymistyczny był bank BPH, który oczekiwał dynamiki na poziomie 7,6%.

- Dane są dużym zaskoczeniem. Po silnym wzroście produkcji w czerwcu (o 6,8% - przyp. red.) ekonomiści uznali, że skończył się okres spowolnienia gospodarczego, jakie miało miejsce w I półroczu. Teraz okazuje się jednak, że przyspieszenia nie widać - mówi Michał Chyczewski, ekonomista z BPH. W lipcu mieliśmy jeden dzień roboczy mniej niż przed rokiem. Ale negatywny wpływ tego czynnika był równoważony przez tzw. efekt bazy (w lipcu 2004 r. dynamika produkcji była stosunkowo niska).

- Wzrost produkcji jest znacznie słabszy od naszych oczekiwań - mówi też Katarzyna Zajdel-Kurowska, główna ekonomistka Banku Handlowego. BH spodziewał się 5,7-proc. dynamiki. Jej zdaniem, nie przekreśla to jednak ożywienia w gospodarce. - Słabsze dane mogą być efektem jednorazowych czynników - ocenia. Chodzi m.in. o silny spadek produkcji koksu i produktów rafineryjnych w lipcu. - Nadal mamy dobre wyniki w działach eksportowych, np. w produkcji maszyn czy wyrobów gumowych - mówi K. Zajdel-Kurowska.

Po wyeliminowaniu czynników sezonowych produkcja była o 4,7% większa niż przed rokiem. - To za mało. Dobry wynik to 8-9-proc. wzrost - twierdzi M. Chyczewski.

GUS opublikował też lipcowe ceny producentów. Ich poziom nie zmienił się w stosunku do lipca 2004 r., chociaż ekonomiści oczekiwali wzrostu o 0,4%. - Jesteśmy na granicy deflacji. Nie jest to dobra wiadomość, bo oznacza, że przedsiębiorstwa osiągają niskie marże - ocenia M. Chyczewski.

Reklama
Reklama

K. Zajdel-Kurowska zwraca uwagę na bardzo "ostrożne" komentarze członków RPP. z których wynika, że mimo spadającej inflacji i słabych danych o produkcji, RPP może nie obniżyć stóp procentowych.

Jedyna pozytywna wiadomość to utrzymująca się od kilku miesięcy dobra passa w budownictwie, która może być zapowiedzią ożywienia inwestycji. Produkcja budowlana była w lipcu o 17,4% większa niż przed rokiem.

Członkowie RPP o produkcji

Stanisław Owsiak: produkcja przemysłowa w lipcu była niższa niż wynikałoby to z jej czerwcowego poziomu; z drugiej strony, inflacja była jednak wyższa niż zakładano; nie są to dane wystarczające do antycypowania decyzji Rady na najbliższym posiedzeniu.

Marian Noga: biorąc pod uwagę dysparytet stóp procentowych, niepewny wzrost gospodarczy, ale jednocześnie ryzyko wzrostu inflacji, jest miejsce na minimalną redukcję stóp procentowych; jednak nie w tym ani nie w przyszłym miesiącu, tylko dopiero pod koniec roku.

Mirosław Pietrewicz: mamy niezbyt korzystne wskaźniki wzrostu i aprecjację złotego, która może się pogłębić po wyborach; a to może oznaczać problemy ze wzrostem gospodarczym w 2006 r.; jest obszar do redukcji stóp.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama