Zatrzymała się zwyżka amerykańskiego S&P 500. Niekorzystnym sygnałem jest po pierwsze przebicie średnioterminowej linii trendu wzrostowego. Znaczenie tej prostej jest tym większe, że biegła ona aż po pięciu dołkach, co nie zdarza się często. Przebicie linii trendu, choć nie świadczy jeszcze o całkowitym odwrocie kupujących, to zapowiada problemy z kontynuacją zwyżki. Są one prawdopodobne także z innego powodu. Ostatni szczyt S&P 500 (1245 pkt) wypadł w okolicy 62-proc. zniesienia bessy z lat 2001-2002. Istnieje ryzyko, że - podobnie jak w na początku 2004 r. (gdy indeks odbił się od zniesienia 50%) - bariera ta powstrzyma hossę nawet na wiele miesięcy. W tej sytuacji jest bardziej prawdopodobne, że S&P 500 wyznaczy kolejne miesięczne minima, niż że powróci powyżej przebitej linii trendu wzrostowego i pokona opór w postaci zniesienia bessy.
Coraz więcej sygnałów ostrzegawczych
Nie da się wykluczyć, że w najbliższych miesiącach S&P 500 spadnie poniżej 1200 pkt. Duże znaczenie może mieć obszerna formacja zwyżkującego klina, którego początki sięgają początku ub.r. Jego górna linia przebiega obecnie nieco ponad 1250 pkt, czyli powyżej wspomnianego zniesienia bessy. Z kolei dolna linia znajduje się powyżej 1170 pkt. Ten poziom można uznać za docelowy w wypadku, gdy faktycznie rozpoczęła się już fala spadkowa.
Mało optymistycznie wygląda też wykres Nasdaq Composite. Pokonanie szczytu z grudnia ub.r. (2178 pkt) okazało się krótkotrwałym sukcesem. Także i ten indeks przebił średnioterminową linię trendu wzrostowego, otwierając drogę do dalszej zniżki. Od początku sierpnia Nasdaq spada szybciej niż S&P 500. To sygnał niekorzystny dla całego rynku z uwagi na charakterystyczne zjawisko: w czasie fal spadkowych Nasdaq spada bowiem szybciej niż S&P 500.
Na wykresie obu indeksów niepokojąco wyglądają negatywne dywergencje wskaźnika MACD. W przypadku Nasdaqa ostatnie dwa szczyty MACD są położone na tej samej wysokości, mimo że maksima indeksu były coraz wyższe. Dywergencje występują także w odniesieniu do szczytu z grudnia ub.r. W przeciwieństwie do indeksu, MACD nawet nie dotarł do swojego grudniowego maksimum. To kolejna zapowiedź nadchodzących problemów.