Reklama

Giełdy dostały zadyszki

Cały lipiec upłynął pod znakiem hossy, ale w tym miesiącu amerykańskie rynki mają problemy z kontynuacją zwyżki. Co gorsza, wiele czynników zapowiada nawet spadek indeksów w najbliższej przyszłości.

Publikacja: 20.08.2005 08:19

Zatrzymała się zwyżka amerykańskiego S&P 500. Niekorzystnym sygnałem jest po pierwsze przebicie średnioterminowej linii trendu wzrostowego. Znaczenie tej prostej jest tym większe, że biegła ona aż po pięciu dołkach, co nie zdarza się często. Przebicie linii trendu, choć nie świadczy jeszcze o całkowitym odwrocie kupujących, to zapowiada problemy z kontynuacją zwyżki. Są one prawdopodobne także z innego powodu. Ostatni szczyt S&P 500 (1245 pkt) wypadł w okolicy 62-proc. zniesienia bessy z lat 2001-2002. Istnieje ryzyko, że - podobnie jak w na początku 2004 r. (gdy indeks odbił się od zniesienia 50%) - bariera ta powstrzyma hossę nawet na wiele miesięcy. W tej sytuacji jest bardziej prawdopodobne, że S&P 500 wyznaczy kolejne miesięczne minima, niż że powróci powyżej przebitej linii trendu wzrostowego i pokona opór w postaci zniesienia bessy.

Coraz więcej sygnałów ostrzegawczych

Nie da się wykluczyć, że w najbliższych miesiącach S&P 500 spadnie poniżej 1200 pkt. Duże znaczenie może mieć obszerna formacja zwyżkującego klina, którego początki sięgają początku ub.r. Jego górna linia przebiega obecnie nieco ponad 1250 pkt, czyli powyżej wspomnianego zniesienia bessy. Z kolei dolna linia znajduje się powyżej 1170 pkt. Ten poziom można uznać za docelowy w wypadku, gdy faktycznie rozpoczęła się już fala spadkowa.

Mało optymistycznie wygląda też wykres Nasdaq Composite. Pokonanie szczytu z grudnia ub.r. (2178 pkt) okazało się krótkotrwałym sukcesem. Także i ten indeks przebił średnioterminową linię trendu wzrostowego, otwierając drogę do dalszej zniżki. Od początku sierpnia Nasdaq spada szybciej niż S&P 500. To sygnał niekorzystny dla całego rynku z uwagi na charakterystyczne zjawisko: w czasie fal spadkowych Nasdaq spada bowiem szybciej niż S&P 500.

Na wykresie obu indeksów niepokojąco wyglądają negatywne dywergencje wskaźnika MACD. W przypadku Nasdaqa ostatnie dwa szczyty MACD są położone na tej samej wysokości, mimo że maksima indeksu były coraz wyższe. Dywergencje występują także w odniesieniu do szczytu z grudnia ub.r. W przeciwieństwie do indeksu, MACD nawet nie dotarł do swojego grudniowego maksimum. To kolejna zapowiedź nadchodzących problemów.

Reklama
Reklama

Japonia się odbija

Ważne wydarzenia miały miejsce na rynku japońskim - zwłaszcza na tle słabnących giełd w USA. Nikkei 225 pokonał nie tylko tegoroczne maksimum z marca (11967 pkt), ale także kluczowy szczyt z kwietnia ub.r. (12164 pkt). W efekcie indeks znalazł się na poziomie najwyższym od czterech lat. To wszystko zasługa korzystnych doniesień z gospodarki. W II kw. japoński PKB wzrósł o 1,4%, licząc rok do roku. Pojawiły się głosy mówiące, że recesja wreszcie definitywnie się skończyła. Ostatnie dane o produkcji przemysłowej nie pozwalają na jednoznaczne stwierdzenie, że tamtejsza gospodarka znajduje się w fazie ożywienia. W czerwcu roczny wzrost produkcji wyniósł zaledwie 0,2%, czyli praktycznie tyle samo, ile w kwietniu i maju. To może równie dobrze świadczyć o utrzymującej się stagnacji.

Niemniej pozytywne sygnały z rynku akcji przekonują, że inwestorzy wierzą w optymistyczny scenariusz. Od kwietnia ub.r. Nikkei znajdował się w długoterminowym trendzie bocznym. Na podstawie szerokości tej formacji (1800 pkt) można prognozować, że w dłuższej perspektywie (kilkunastu miesięcy) indeks zbliży się do 14000 pkt. W najbliższej przyszłości - z uwagi na krótkoterminowe wykupienie - można spodziewać się korekty. Powrót poniżej wspomnianego szczytu z ub.r. (12 164 pkt) nie będzie w tej sytuacji równoznaczny z zanegowaniem długoterminowego sygnału kupna.Mimo polepszenia się sytuacji w japońskiej gospodarce, nie można jeszcze oczekiwać, że Nikkei będzie się w najbliższych miesiącach zachowywał zdecydowanie lepiej niż inne światowe indeksy. Świadczy o tym wykres siły relatywnej względem S&P 500. Nie potwierdza on pozytywnych sygnałów płynących z wykresu samego Nikkei. Siła relatywna nie pokonała szczytu z marca, nie mówiąc już o maksimum z ub.r. Jej wykres ciągle znajduje się w długoterminowym horyzontalnym kanale.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama