Początek wczorajszych notowań Capital Partners nie zapowiadał, że w kolejnych godzinach kurs może tak gwałtownie ruszyć w górę. Pierwszą transakcję (tuż przed godziną 12) zawarto po cenie 4,98 zł za walor, czyli takiej samej, jak na zamknięciu piątkowej sesji. W kolejnych minutach do wymiany akcji dochodziło sporadycznie. Prawdziwy ruch na walorach funduszu rozpoczął się dopiero na dwie godziny przed zakończeniem sesji. Dla posiadaczy akcji CP były to bardzo dobre godziny. Kurs w błyskawicznym tempie wystrzelił do poziomu 6,5 zł (30,5% więcej niż w piątek), by zakończyć dzień na poziomie 6,4 zł. To najwyższa cena od 3 lutego br. Tak samo jak i wolumen obrotu, który przekroczył 27 tys. akcji. Był prawie siedem razy wyższy niż średni z ostatniego miesiąca.
Capital Partners przez ostatnie tygodnie nie informował o żadnym zdarzeniu, które mogłoby tłumaczyć zapał graczy do akumulowania papierów spółki. Uzasadnienia minihossy nie widzi również Paweł Bala, prezes funduszu. - Nie znam przyczyn, dla których inwestorzy kupowali w poniedziałek nasze papiery - oznajmił.
To oznacza, że eksplozja popytu może równie szybko przerodzić się w dużą podaż, gdy inwestorzy, którzy zdążyli kupić akcje taniej, zaczną realizować zyski. Z takim scenariuszem należy się liczyć już w trakcie dzisiejszych notowań.