Ceny aluminium w minionych latach rosły bez porównania wolniej niż ceny miedzi czy niklu. W przyszłym roku aluminium może drożeć bardziej niż oba te metale, gdyż popyt przewyższy jego produkcję, co spowoduje znaczący spadek zapasów.
Rezerwy aluminium monitorowane przez giełdy metali w Nowym Jorku i Londynie do końca przyszłego roku spadną o dwie trzecie i będą wtedy wystarczały na pokrycie 3,5-dniowego zapotrzebowania w porównaniu z 10 dniami teraz - prognozuje w najnowszym raporcie Merrill Lynch. Podobny spadek zapasów sprawił, że ceny miedzi i niklu wzrosły ponad dwukrotnie.
Obecna cena aluminium jest o niecałe 40% wyższa niż na koniec 2002 r. Miedź zdrożała w tym okresie o 130%, a nikiel o 109%. Sytuacja na rynku aluminium zapewne zmieni się w najbliższym czasie przede wszystkim dlatego, że Chiny ograniczają eksport tego metalu ze względu na kłopoty energetyczne. Bez chińskiego eksportu na światowym rynku może powiększyć się luka między podażą i popytem. Wysokie ceny energii powodują też zamykanie hut aluminium w Europie Zachodniej, zwłaszcza w Niemczech.
Wczoraj aluminium staniało w wyniku umocnienia się kursu dolara i odwołania strajku w jednej z hut w USA. Na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono po południu 1865 USD, o 28 USD (1,5%) mniej niż na piątkowym zamknięciu. W miniony wtorek na zamknięciu sesji aluminium kosztowało w Londynie 1920 USD za tonę.